Gęsią Szyją zwiedzając

Teraz mogę tylko wspomnieniami wracać do tegorocznych wakacji, do zdzierania sobie nóg na górskich szlakach. Przedstawię teraz trasę, która nie wymagała wyciskania z siebie siódmych potów, przy której, a raczej dzięki której podziwiałam wiele wspaniałych widoków. Zaczynamy od naszej ulicy Belzera, następnie busem do Palenicy Białczańskiej. Trasa z parkingu przebiega leśną drogą, która prowadzi nas do Sanktuarium Maryjnego na Wiktorówkach. Można posługiwać się pełniejszymi nazwami, czyli Sanktuarium Matki Bożej Królowej Tatr czy Matki Bożej Jaworzyńskiej. Jak kto chce. Po kilkunastu minutach drogi w górę ukazuje nam się piękna, malownicza Rusinowa Polana. Z niej widać już zalążek tego, co można podziwiać na kolejnym punkcie postoju. Ta polana znajduje się w partii reglowej Tatr Wysokich. Jest ona rajem dla górali, ponieważ ma ona 100 ha powierzchni, gdzie swobodnie mogą paść swoje owce i krowy. Nazwa polany wywodzi się od nazwiska Rusinów, sołtysów z Gronia. Leży ona pomiędzy Gęsią Szyją a Gołym Wierchem. No właśnie, Gęsią Szyją czyli naszym następnym celem.



Szczyt o wysokości 1489m n.p.m. i jest położony między dwiema dużymi dolinami: Doliną Suchej Wody i Doliną Białki. Z Gęsiej Szyi mamy widok na Tatry Bielskie i Tatry Wysokie. Kolejny cel - Schronisko Murowaniec. Droga do niego ciągnęła się w nieskończoność, ale przy tym dbała o nasze podniebienie dając nam krzewy jagód przy drodze. Urozmaicona trasa dzięki kamieniom, potokowi, letniej, tatrzańskiej zieleni, powywijanymi zakrętami wśród skał. Cisza, jedyne co dało się “słyszeć” na tym szlaku. Błogość, brak niedzielnych turystów.. po czym dotarcie do schroniska i bańka mydlana naszego spokoju pryska. Hałas, gwar i wiele wycieczek przy stolikach. Zasmakowanie po raz kolejny góralskiego bigosu i od razu uśmiech na twarzy. O historii tego schroniska nie będę tutaj pisać i pokazywać jaka to mądra jestem, bo ściągnęłam z wikipedii. Na Murowańcu nasz plan dnia się kończył. Jak to tata swego czasu mówił “Pętla się zatacza”, czyli wróciliśmy do punktu wyjścia - willi na Belzera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz