Jura Krakowsko-Częstochowska :)

Cześć wszystkim! Wczoraj zakończyłam moją trzydniową wycieczkę po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Była to wycieczka ekologiczna :)

Dzień I:
Zakwaterowaliśmy się około godziny 10.10 i mieliśmy godzinę na przygotowanie się do marszu po graniach jury ;) Pierwszym celem było łupanie w skałach na górze Apteka. Nazwa Apteka pochodzi od tego, że na polanach tej góry rosły zioła lecznicze.

Apteka
 Kiedy doszliśmy do miejsca, w którym było mnóstwo kamieni, każdy zaczął pracować. Po około 15 minutach udaliśmy się na samą górę. Po drodze mogliśmy podziwiać wejście do dość głębokiej jaskini. Kiedy dotarliśmy na samą górę, rozglądałam się na wszystkie strony, zachwycając się widokami. Ze szczytu widziałam górę Biblioteka, Podlesice i góry świętokrzyskie. Droga powrotu była łagodniejsza.. Szybkim krokiem wracaliśmy do ośrodka na obiad. Była zupa pomidorowa i kotlet z ziemniakami. Po obiedzie mieliśmy zaplanowane warsztaty ekologiczne. Na początku krótka prezentacja o ceramice, tkactwie i filcowaniu. Moja grupa udała się na początek na filcowanie. Dostaliśmy do naszej dyspozycji specjalną igłę, kawałek gąbki (podstawa) i wysuszoną wełnę. Każdy wykazał się weną twórczą. Mogę się pochwalić, że udało mi się stworzyć serduszko i buźkę. Po warsztatach udaliśmy się wszyscy głodni na kolacją do ośrodka. Ku mojemu zdziwieniu były naleśniki :) Na zakończenie dnia była dyskoteka.

 Dzień II:
O godzinie 9 wszyscy zasiedliśmy w “restauracji” i spożywaliśmy śniadanie. Po śniadaniu w planach mieliśmy iść do jaskini, niestety przykry wypadek zdarzył się mojemu koledze. Trzeba było przesiedzieć w ośrodku. O 13 jedliśmy obiad, a później szliśmy znowu na warsztaty. Tym razem tkaliśmy bransoletki lub zakładki do książki. Jak kto woli. Po dwugodzinnej “pracy” wróciliśmy na kolację. Wieczorem zaplanowane mieliśmy ognisko..

 Dzień III:
Ostatni dzień wycieczki :( Po śniadaniu wróciliśmy do swoich pokoi, by spakować się i przygotować do wykwaterowania. Spakowaliśmy wszystkie torby do autokaru i ruszyliśmy na ostatnią część warsztatów, czyli ceramikę. Z gliny ulepiłam ślimaka, który niestety nie przetrwał. Po warsztatach (moja ulubiona część wycieczki) pojechaliśmy zwiedzać dwa zamki. Początek trasy był w Mirowie, gdzie widzieliśmy ruiny zamku. Prawdopodobnie w planach jest odbudowa tego zabytku. Obeszliśmy go dookoła i ruszyliśmy w stronę jaskiń. Pierwsza jaskinia nazywała się Stajnia. To tam archeolodzy znaleźli zęby neandertalczyka. Weszliśmy do tej “stajni”, a pod nami była usypana ziemia, ponieważ to tam były prace archeologiczne. Następną atrakcją tego zwiedzania była kolejna “jaskinia”, tutaj chętnych było mało. Od pana przewodnika dostałam latarkę czołową i szłam jako trzecia. Wejście do jaskini wyglądało tak:


Wejście do jaskini

W środku było strasznie wąsko i  jedno trudne podejście, trzeba było wejść na górę. Droga powrotna była taka sama. Po jaskini udaliśmy się do ostatniej atrakcji, do zamku w Bobolicach. Obejrzeliśmy odnowiony “zabytek”..

Bardzo podobała mi się ta wycieczka, poznałam nowe miejsca, historie zamków, widziałam śliczne panoramy.. Tak bardzo “pragnęłam” chodzenia po górach :) Niestety do domu wróciłam chora i przez dwa dni zrobiłam sobie wolne od szkoły :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz