New Year 2013 : )

Cześć, cześć. Napiszę wam post na temat mojego cudownego Sylwestra :) Zawsze spędzałam go na dworze, wśród wielu znajomych..natomiast tym razem chciałam doznać czegoś nowego, lepszego. Postanowiłam, że namówię mamę, by tego Sylwestra spędzić w górach. Nie chodziło nam o zabawę w schronisku, lecz o samą magię maszerowania w ciemnościach. Z Opola wyjechaliśmy o godzinie 17.45 ubrani na najsroższą zimę. Do Pokrzywnej dotarliśmy o godzinie 19.15 i na miejscu poznaliśmy pana Dawida, który także postanowił wejść na Kopę nocą. Trochę się stresowałam, bo nie należę do osób odważnych :) Założyłam na głowę latarkę czołową, wzięłam torbę z aparatem, ubrałam górskie buty i mogłam ze spokojem podbijać kolejny raz górę :) Jak przystało na nas, lecieliśmy jak wystrzeleni z procy. Wcale się nie spieszyliśmy nigdzie, po prostu przez wakacje poprawiliśmy kondycję i to się opłaciło :) Szliśmy standardowym, zielonym szlakiem. Ja byłam na czele naszej grupki, ponieważ kilkadziesiąt razy Kopa była przeze mnie zdobyta. Gdy już dochodziliśmy do schroniska, zauważyłam takie dwie świecące kropki. Moja wyobraźnia myślała, że to idzie człowiek z latarką..natomiast po pewnym czasie zorientowałam się, że to zwykły kot. Artur nazwał go Stasiek i wspólnie z nami zjadł prowiant na jednej z ławek :) Kot był na tyle energiczny, że nawet poszedł z nami na sam szczyt, czyli tam gdzie jest wieżo-latarnia. Tam także dotarliśmy szybko, ale co jakiś czas zatrzymywaliśmy się na drodze..odwracając się w tył, ponieważ było widać piękną panoramę Opolszczyzny, gdzie ludzie spędzali Sylwestra :) Gdy dotarliśmy na samą górę czuliśmy od strony czeskiej dość silny wiatr. Posiedzieliśmy trochę, porozmawialiśmy z kilkoma osobami i gdy zaczerpnęliśmy energii, postanowiliśmy kierować się do samochodu. Gdy byliśmy w pobliżu polskiego schroniska, gromadziło się tam dużo ludzi. Jedni szli z pochodniami, drudzy z latarkami, a niektórzy bez. Byli trochę zdziwieni, ponieważ impreza trwała na górze, a my kierowaliśmy się w dół :) Do samochodu dotarliśmy szybko i mogliśmy wypocząć. Byłam pozytywnie zmęczona i mogłam ze spokojem przywitać rok 2013. Z naszą samochodową playlistą zmierzaliśmy do Opola. Za dwadzieścia północ dotarliśmy do domu i wypiliśmy okazyjnie szampana :) Coś czuję, że ten nowy rok przyniesie więcej i więcej wędrówek górskich, wyjazdów rodzinnych i samych przyjemności. :) Życzę także wam, moim czytelnikom: Zdrowia, szczęścia, miłości, więcej zdobytych szczytów, dobrej kondycji, wiernego czekania na kolejne posty i po prostu tego, co chcecie w tym nowym roku : ) Pozdrawiam, Karolcia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz