Z werwą na Skrzyczne - 4 maja 2013

Sezon chodzenia po górach w 2013 roku uważam za otwarty. W końcu pogoda przybrała idealnej kompozycji i śmignęliśmy do Wisły. Samochód zostawiliśmy na parkingu i ruszyliśmy z Przełęczy Salmopolskiej na szczyt. Już na samym starcie zostaliśmy przetestowani z naszej kondycji. Ostre wejście pod górę na niewielki szczyt Malinowską Skałę. Odpoczynek kilkuminutowy i śmiganie dalej.

Pajęczyna skąpana w porannej rosie


Wspinaczka na pobliską skałkę

Na szczycie skałki
Dotarliśmy zwinnym krokiem do rozwidlenia szlaków. Tutaj podjęliśmy ostateczny wybór który szczyt będzie przez nas zdobyty. Wygrało Skrzyczne :) W sumie to droga, a raczej pewien odcinek nie zadowalał wejściem. Szło się tzw. korytem rzeczki/strumyka. Tyle błota to ja nigdzie nie widziałam jak tam. Ale my zuchy przebrnęliśmy przez tą mazistą przeprawę i żwawo szliśmy do schroniska.

Nasza górska, wspaniała grupa
Po długim wypoczynku na ławkach ogrodowych schroniska, kierowaliśmy się tą samą drogą do naszego garbuska. Atmosfera była luźna, miło się spacerowało. Na finiszu naszego zejścia była walka o lody. Kto pierwszy przy aucie ten dostanie mroźne przysmaki. Mimo że byłam druga, załadowałam do koszyka dwa lody :) Same korzyści!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz