Ceprostradą nad Morskie Oko

Mam jeszcze w zanadrzu kilka postów do napisania, więc postaram się za nie jakoś zabrać w te wakacje, dodatkowo dojdą jeszcze wyprawy z Bieszczadów. Teraz skupię się na moich ulubionych górach - Tatrach.

Tatry są takim moim drugim domem, do którego chętnie wracam fizycznie jak i wspomnieniami. Każdy szczyt uczył mnie pokory wobec potęgi gór, dawał coraz to piękniejsze widoki, których w tym rejonie nie brakowało.

Jako początkująca turystka (a było to jakieś trzy lata temu) podróżowałam na razie po ceprostradach, by móc krok po kroczku podwyższać sobie poprzeczkę. Nigdy nie rwałam się tam, gdzie nie trzeba. Liczyłam siły na zamiary i zawsze wychodziło to pozytywnie. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że nauczyłam się obcować z górami.



Ale wróćmy do mojego wyjazdu (3 lata temu). Standardowo zameldowaliśmy się w Zakopanem, kwatera oczywiście z widokiem na Giewont. Żeby jakoś się rozruszać po czterogodzinnej jeździe udaliśmy się nad Morskie Oko (wliczając Czarny Staw). Razem z tym ogromnym tłumem podążaliśmy do celu.

Jeszcze w tamtym okresie nie zdawałam sobie sprawy jakie szczyty górują nad Morskim Okiem, jaką w ogóle doliną podążamy. Nie znałam podstawowych informacji, ponieważ nie ciągnęło mnie do tej wiedzy. Teraz żałuję, ponieważ ta tematyka zajmuje około 75 procent mojej całej wiedzy. :)

Idąc asfaltówką mijaliśmy Wodogrzmoty Mickiewicza. Zafascynowana ciągle spoglądałam na Mnicha, który wyróżniał się od pozostałych szczytów swoim ostrym zakończeniem i długimi ścianami. Trafiliśmy jeszcze na taką porę, że księżyc w formie rogalika górował nad Mnichem.

Dotarliśmy nad MOko, gdzie było rozwidlenie szlaku na Szpiglas (zdobyty rok temu) lub do schroniska. W schronisku standardowo tłumy turystów, bo dziwnie by wyglądało to miejsce bez tysięcznych tłumów.

Z MOka szliśmy nad Czarny Staw od lewej strony, a wracaliśmy prawą stroną, przez niewielkie wodospady wpadające do MOka. Nad Czarnym Stawem odpoczęliśmy, góry majestatycznie wznosiły się nad taflą stawu, kaczki urządzały sobie kąpiel, a ja uczyłam się gdzie dany szczyt ma swoje miejsce.

Po dotarciu do Schroniska nad MOkiem stwierdziliśmy, że na dzisiaj to wszystko. Takie rozpoznanie terenu i wracamy asfaltówką do Palenicy, gdzie został nasz samochód. Od razu zaznaczam, że wszystko zrobiliśmy pieszo. Nie używaliśmy tych biednych koni, o których teraz robi się głośno. Ale to i dobrze, "górole" powinni się zastanowić nad swoim zachowaniem.

(...) I z Palenicy udaliśmy się do kwatery prywatnej na nocleg.


Wodogrzmoty Mickiewicza

Mnich (2068 m n.p.m.)
"Znawczyni" :)
Morskie Oko
Mnich i księżyc
Schronisko nad Morskim Okiem
Fauna MOka
Widok na Szpiglasowy Wierch (2172 m n.p.m.)

Czarny Staw i Rysy
Widok z kwatery na Giewont (1894 m n.p.m.)
Panorama z Morskiego Oka


Do zobaczenia na szlaku!

2 komentarze:

  1. Pamiętam, był to nasz pierwszy wyjazd w Tatry, niesamowite widoki i przeżycia, które zostają do końca życia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super zdjęcie z tym "księżycowym" Mnichem :)

    OdpowiedzUsuń