Śnieżne Kotły owiane mgłą

Ciągle wracam do wspomnień, a teraz one chwilowo latają przy Karkonoszach. Śnieżka? Oj piękna góra, piękna ale o niej teraz nie będę mówić. Przedstawię trasę, która jak zwykle zacznie się w jednym punkcie i skończy w tym samy. „Pętelka się zatacza”.

--> Zaczęliśmy w Szklarskiej Porębie gdzie przygotowywaliśmy się do całodziennego marszu w górę i w dół. Odpowiednie buty na nogach, motywacja i uśmiech na twarzy – oznaka gotowości.

 
--> Jako pierwszy przywitał nas niesamowity Wodospad Kamieńczyka, który jest najwyższym wodospadem w polskich Karkonoszach. Usytuowany jest na 846 metrach n.p.m., a jego trzy wodne kaskady spadają z 27 metrów, żłobiąc głęboką gardziel o długości 100m. Wody spadają do rzeki Kamiennej, na której przy szybkim nurcie tworzą się wiry i bystrza. Za środkową kaskadą znajduje się Złota Jama, która powstała w naturalny sposób, ale została pogłębiona przez walońskich poszukiwaczy kruszców. Zwiedzanie wodospadu odbywa się po wyznaczonej trasie z kaskami, chroniącymi głowę przed spadającymi kamieniami. 



 
--> Nieopodal Wodospadu Kamieńczyka znajduje się Schronisko (KLIK) o tej samej nazwie.
Z Kamieńczyka dotarliśmy na Halę Szrenicką, gdzie zrobiliśmy sobie przerwę na dostarczenie energii do organizmu.

--> „Na Hali Szrenickiej” – na początku mieściła się tam chata pasterska „Nowa Śląska Buda” i należała do rodziny Hallmanów. Kierownictwo tym budynkiem było przekazywane pokoleniowo. W 1950 roku schronisko przejęło PTTK.
Schronisko położone w Karkonoskim Parku Narodowym i jest świetnym punktem wypadowym na wycieczkę Głównym Grzbietem bądź w Izery.





--> Tym samym zdobyliśmy Szrenicę (1362 m n.p.m.) - szczyt w Głównym Grzbiecie Karkonoszy, górujący nad Szklarską Porębą. Nazwa wzięła się od wyrazu "szron" i przyrostka "-ica". Masyw Szrenicy jest rozległy i w dolnych partiach rozczłonkowany. Sam wierzchołek pokryty jest gołoborzem, poniżej którego wznoszą się skalne grupy Trzech Świnek, Szronowca, Szrenickiej Skały i Końskich Łbów.




--> Następnie żółtym szlakiem skierowaliśmy się do Źródła Rzeki Łaby – jednej z najdłuższych rzek w Europie. Rzeka wypływa z kamiennej studzienki, w której zbierają się wody okolicznych strug spływających z podmokłej łąki. Na kamieniu w sąsiedztwie źródła znajduje się ciekawa płaskorzeźba Jana Buchary, znawcy i miłośnika Karkonoszy. Od strony południowej zaś na kamiennym murku umieszczono herby 24 miast, przez które przepływa Łaba.




 --> Śnieżne Kotły – dwa kotły polodowcowe, wcięte w północny stok Głównego Grzbietu, między Łabskim Szczytem a Wielkim Szyszakiem. Zwane są także Śnieżnymi Dołami, Śnieżnymi Jamami lub Oczyma Ducha Gór. Ściany mają wysokość 200 metrową, a u ich wylotu leżą stożki piargowe. We wnętrzu kotłów powstały niewielkie i płytkie Śnieżne Stawki.







 Po drodze mijaliśmy także Wielki Szyszak, gdzie na sam szczyt nie było szlaku. Ze szlaku obok Wielkiego Szyszaka schodziliśmy do Śnieżnych Stawków, które mogliśmy obserwować właśnie ze Śnieżnych Kotłów.








--> Schronisko "Pod Łabskim Szczytem" - w 1632 roku budynek pełnił funkcję budy myśliwsko-pasterskiej. Nazywano go "Śląską Budą" i z czasem zaczęli z niej korzystać karkonoscy turyści. W 1914 roku bazę turystyczną strawił pożar, a na jej miejscu postawiono nowy budynek schroniska i dobudowano drugi.










 
--> I kończymy w Szklarskiej Porębie.


Czuj czuwaj!

2 komentarze:

  1. Też tam byłam, po opisanych górkach chodziłam, widoki niesamowite, wspomnienia pozostały na długo, a zdjęcia z wyprawy są miłą lekturą w zimowe wieczory.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowity widok, gdy Śnieżne Kotły przebijały się z przez mgłę, widok zapierający dech w piersiach.

    OdpowiedzUsuń