Pierwszy raz w Bieszczadach

Wreszcie znalazłam czas na podzielenie się trasami z przepięknych, dzikich gór Bieszczadów. Myślałam, że systematycznie dzień po dniu będą pojawiać się tutaj posty, ale na myśleniu się to skończyło. Kwaterę prywatną ulokowaną mieliśmy w wiosce o nazwie Ustrzyki Górne, gdzie znaleźć możecie raptem pięć domów, trzy bary, kilka schronisk i stacje GOPR. To wszystko znajduje się na terenie Parku Narodowego i nie ma mowy o jakimś nowym budynku czy atrakcji turystycznej.

Do dyspozycji mieliśmy pokoik trzyosobowy z dostawką, gdyż jechaliśmy w ciemno, bez jakiejkolwiek rezerwacji. Miła Pani troszczyła się o nas, częstowała domowym ciastem z jagodami, podawała nam prognozę pogody i z chęcią dołączała do rozmowy. Mogę polecić ten dom, ale nie znam ulicy. Jeśli ktoś orientuje się trasą w Ustrzykach Górnych to za sklepem "Centrum" skręcamy (jest tylko jedna opcja skrętu) i jedziemy lekko w górę, znowu skręt (prawo), mijamy kościół i jedziemy prosto aż do pierwszego (oliwkowego) domu z zielonym dachem. Mam nadzieję, że rozumiecie :)



Ale wróćmy do tras górskich przebytych w tym jakże krótkim czasie. Na sam początek obraliśmy Tarnicę. Z powodu gorączki, kataru, bólu gardła i nawracającym problemem z kolanem miałam słabą kondycję, co skutkowało powolnym gramoleniem się w górę. Do tego słońce nieźle dawało o sobie znać, co tym bardziej wypompowywało moją energię.

Szlak zaczynał się w Ustrzykach Górnych, gdzie musieliśmy dojść do budki, w której zakupiliśmy bilety wstępu do Parku Narodowego. Mówiłam już Wam jak tutaj jest błogo i cicho? Jedyne co słyszałam to koncert cykad gdzieś w trawach.

Pierwsza wspinaczka prowadziła na Szeroki Wierch, z którego mogliśmy podziwiać Połoninę Caryńską, Pasmo Małej i Wielkiej Rawki oraz Pasmo Bukowego Berda. Czas zasilić się jagodami, które rosły tu pod dostatkiem, a w oddali można było zaobserwować ludzi wprawionych do zbierania. Z Szerokiego Wierchu szliśmy na Tarniczkę i już rzut beretem na najwyższy szczyt Bieszczadów - Tarnicę (1346 m n.p.m.). Tarnica jest świetnym punktem widokowym, z którego widać rozciągające się pasma ukraińskich Gorganów, a przy dobrej pogodzie ujrzymy nawet same Tatry.

Z Tarnicy schodzimy łatwiejszym szlakiem w stronę Wołosate i tam asfaltówką około 6 kilometrów idziemy do Ustrzyk Górnych. Pogoda niby dopisywała, ale iść asfaltem przy trzydziestu stopniach to jakaś katorga, plus zmęczenie chodzeniem i osłabienie chorobą. Tarnica - szczyt należący do KGP właśnie został zdobyty i teraz mogę sobie powspominać te trasy.

Wejście na Szeroki Wierch

Trasa na Szeroki Wierch, w tle Połonina Caryńska

Dodatkowa energia w formie jagód

Szeroki Wierch

Widok na Tarnicę

Marsz

Tarniczka z Tarnicą

Przełęcz

drogowskaz

krzyż na Tarnicy

z mamą na Tarnicy

Konie Huculskie

Konie Huculskie
Następne dni opiszę w międzyczasie, jeszcze doszło dużo książek do przeczytania, więc postaram się to wszystko ogarnąć. :)

8 komentarzy:

  1. No Karola, wielki "szacun" dla Ciebie, extra, czekam na ciąg dalszy...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wejście na Tarnicę to była "rozgrzewka" przed kolejnymi bieszczadzkimi szlakami jakie nas czekały. Widoki przepiękne, cisza i tylko świerszcze i szumiący potok przygrywały nam podczas marszu. Stwierdziłam po ilości turystów zmierzających na Tarnicę, że jest to Bieszczadzki Giewont.

    OdpowiedzUsuń
  3. W Bieszczadach chociaż raz w życiu trzeba być. Gratulacje za Tarnicę. Ile jeszcze zostało szczytów do zdobycia KGP? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. My też za kilka dni wybierzemy się pierwszy raz w Bieszczady i szczerze mówiąc nie możemy się już doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę dobrej pogody, bo u mnie w ostatnich dniach się popsuła ; )

      Usuń
  5. Jak ktoś raz pojedzie w Bieszczady to będzie chciał wracać;D A pamiętasz jak się wasza Pani gospodyni nazywała? Propos Ustrzyki Górne z tymi 3 barami i stacją GOPR to bieszczadzkie centrum turystyczne;D Czekam na kolejne relacje z Biesów i nie tylko;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już chcę wracać w Bieszczady :) Nie za bardzo, jedyne co pamiętam to jest w podeszłym wieku, mieszka z nią bodajże syn i córka, na "bramie" ma napis "MIÓD" ;)

    OdpowiedzUsuń