Złota Sobota

Ile to ja naoglądałam się zdjęć na Instagramie, gdzie góry były otulone rdzawą szatą. Jak mi się zamarzyło stanąć gdzieś na szczycie i po prostu patrzeć. Marzenia się spełniają. Zapraszam na relację z wędrówki po Górach Złotych :)

"Jesienią góry są najszczersze, żurawim kluczem otwierają drzwi."


























Początkowo gdy usłyszałam nazwę Góry Złote kompletnie nie umiałam ich umiejscowić na mapie.
Nie należą do tych popularnych i to dało się odczuć na szlaku. Gdy wklepałam nazwę w Google od razu coś zaświtało w mojej głowie. Za czasów młodziaka śmigałam po tamtejszym parku linowym w Skalisku. No tak, teraz wiem, gdzie będziemy wędrować.

Można powiedzieć, że od Skaliska wszystko się zaczęło. Trasa bardzo mi się podobała. Ta cisza i błogość wisiała w powietrzu wraz z poranną mgłą. Od tygodnia śledzone były strony z pogodą i wszystkie znaki na niebie wskazywały na dobre widoki ze szczytu.

Skupiliśmy się na czerwonym szlaku, który przez Złoty Jar poprowadził nas do Przełęczy Pod Trzeboniem, gdzie na poważnie skonsumowaliśmy śniadanie. Znajdowaliśmy się na 679 metrach n.p.m.

Z Przełęczy Pod Trzeboniem czekało nas półgodzinne wspinanie pod górę na Jawornik Wielki, gdzie znajdowała się niewielka ale jakże urocza wieża widokowa. Wiecie jakie to niesamowite uczucie, gdy na szczycie jesteście tylko WY. Trochę pachnie takim egoizmem, ale dopiero wtedy mogę w pełni ujrzeć piękno wędrowania.

Z wieży rozpościerała się jesienna panorama na Kotlinę Kłodzką i szczyty pokolorowane rdzawym odcieniem. Popołudniowe słońce dodawało odrobinę bajkowego pejzażu. No rozpływam się pisząc takie słowa. :)

Z Jawornika udaliśmy się do wsi Orłowiec, by zielonym szlakiem dostać się na czeską stronę. Droga powrotna była już spokojna, szliśmy cały czas po prostej ścieżce, gdzie przy końcowym odcinku trasy towarzyszyła nam ogromna zagroda z parzystokopytnymi zwierzakami.

Z gór trafiliśmy do czeskiej Bilej Vody. Na pierwszy rzut oka spokojna wioska, ale jak jest naprawdę? Tego nie wiem. Z Bilej Vody asfaltówką doszliśmy do Złotego Stoku, gdzie pozostawiliśmy garbuska. Taki jesienny weekend jest jak sen. Polecam go wszystkim wędrownikom!

ZAPRASZAM NA KOLEJNY FILMIK Z WYPRAWY :) (KLIK)








4 komentarze:

  1. Złota Sobota - Złoty Stok i Góry Złote, drzewa w objęciach złotych liści, złote widoki i złote myśli. Tak, sobota była piękna, ciepła i słoneczna, pełna uroku jesiennych gór.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie zupełnie nieznane tereny, ale podobają mi się już choćby z nazwy :)
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale piękne widoczki:) Jaka piękna ta jesień :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń