Piękno tkwi w prostocie

Zachwycanie się małymi rzeczami to sztuka. To klucz do znalezienia szczęścia i spełnienia. Są różne grupy społeczne. Jedni lubią podróżować w kierunkach bardzo dobrze znanych i licznie odwiedzanych, inni szukają perełek tam gdzie media nie zaglądają. Należę do tej drugiej grupy, szukam i odnajduję spokój. A dzisiaj odkryłam zakątki mojego rodzinnego miasta - Opola.

Dzisiaj przedstawię Wam spacer przez tereny dość często pomijane, ale bardzo urokliwe. Ciche, a zarazem głośne ze względu na odbywające się tam koncerty ptaków. To warto zobaczyć. Jako pierwszym punktem wypadowym był użytek ekologiczny pod nazwą Grudzicki Grąd. Trasa prowadzi lasem liściastym, gdzie mając szczęście można ujrzeć, jedyną na Opolszczyźnie, Cieszyniankę wiosenną.

Następnym etapem był powrót do przeszłości - Jeziora Malińskie, które znajdują się pomiędzy Grudzicami a Maliną. Jako mała dziewczynka jeździłam w te rejony, nabierałam wspomnień, które w momencie spaceru powróciły z uśmiechem na twarzy. Miły widok zobaczyć kamień, przy którym zawsze odpoczywaliśmy.

Po spacerze dookoła zbiornika udaliśmy się do wsi Malina, gdzie znajduje się Kościół pod wezwaniem Św. Jadwigi Śląskiej. Jako taka ciekawostka, w Opolu znajdują się dwa kościoły pod tym samym wezwaniem. Jeden właśnie w tej wsi, w której byliśmy, drugi w centrum miasta - na ulicy Drzymały.

Z Maliny kierowaliśmy się w stronę Grotowic. Po drodze oczywiście mijaliśmy kolejne zbiorniki wodne. Zachwyciłam się kolorem wód, które były ni to lazurowe ni to błękitne. A odnośnie Grotowic. Jest to oczywiście dzielnica Opola z osiedlem o nazwie Metalchem, gdzie w odległych czasach mieszkała moja rodzina. Ja nie doznałam tego zaszczytu, gdyż jeszcze mnie na świecie nie było.

Królewską ucztą kończymy naszą 14 kilometrową trasę, zajadając się pieczonymi ziemniakami i kiełbasą. A dodam jeszcze, że nasza trasa to nie byle co, bo uczestniczyliśmy w Międzypokoleniowej Sztafecie Turystycznej. Podczas ogniskowej biesiady wręczone zostały nam certyfikaty i wspólnie w iście domowej atmosferze śpiewaliśmy piosenki. Taka sobota to spełnienie marzeń i pozytywna dawka energii! Dziękuję wszystkim, którzy umilili ten lekko pochmurny dzień! :)

Wycieczka odbyła się dzięki przesympatycznym członkom Opolskiego Klubu Przyrodników BOLKO oraz Koła Turystyki Pieszej nr 88 TRAMP!
























2 komentarze:

  1. Rozumiem Twoje podejście do tematu :) Nie trzeba wcale jechać na koniec świata, by doznać tego potrzebnego w dzisiejszych czasach spokoju i radości nad prostymi rzeczami. :)

    OdpowiedzUsuń