Zamykamy ten rozdział

Jeśli jadę w góry, to staram się pójść każdym możliwym szlakiem. Obieram trasy zahaczając o jak najwięcej punktów. I dla mnie nie jest ważne czy robię dwadzieścia kilometrów dziennie, dla mnie liczy się czas spędzony zdala od natłoku ludzi. Zapraszam na resztki Pienin!


Jeśli komuś marzą się sielskie widoki, chciałby się wyrwać z natłoku obowiązków i pojechać gdzieś hen daleko, to znalazłam dla niego miejsce. Może nie aż tak daleko, ale przytulnie jest. Ogromna polana Majerz, do której można dojść z Czorsztyna, jest dobrym punktem widokowym na majestatyczne Tatry.

Z polany udajemy się na przełęcz Osice, która przecina drogę asfaltową. Od tego momentu szlak wiedzie lasem, co przy porannej rosie i lekkim wiaterku jest czystą przyjemnością. Po około piętnastu minutach trafiamy na kolejne polany i tak na zmianę. Las, polana, las, polana.

Pierwszym szczytem na trasie okazuje się Macelak (857 m n.p.m.) i mimo, że szlak trawersuje górę z prawej strony, można uznać ją za zdobytą. Z Macelaka udajemy się na Przełęcz Trzy Kopce, na której trafiamy na rozwidlenie szlaków.

Na polanie stykają się granice Sromowiec, Tylki i Hałuszowej. Co do drugiej wymienionej miejscowości jest pewna historia. Mianowicie dawno temu w tych okolicach grzebano samobójców, których obyczaj nie pozwalał na zakopanie ich na cmentarzach. Wiele ludzi twierdzi również, że pod ziemią znajduje się jeszcze kilka wozów drewnianych, które wiozły właśnie te ciała.

Z polany dochodzimy na kolejne wzniesienie Łączana i krótkim marszem trafiamy na skraj kolejnej łąki Czerniawa. Przyznam, że ciężko mi się pisze o tym szlaku, bo co się ruszymy to przed nami wyrastają kolejne polany udekorowane różnorakimi nazwami.

Ostatnim miejscem trawiastym, na który zajdziemy jest polana Toporzysko, gdzie dziki są częstym widokiem. Regularnie odwiedzają te tereny. Na zakończenie czeka nas Przełęcz Chwała Bogu, z której kilka dni wcześniej schodziliśmy do schroniska pod Trzema Koronami. Tu kończy się nasza wycieczka, zostało nam już tylko zejście do Szczawnicy przez Czertezik i Wysoką. Tym oto sposobem Pieniny zostały przedreptane w raptem sześć dni.

Wróćmy jeszcze na chwilkę do Przełęczy Chwała Bogu. Przebiega przez nią stara droga, która kiedyś służyła jako przejście do kościoła w Krościenku. Według miejscowego podania nazwa "Chwała Bogu" wzięła się stąd, że ludzie po ciężkim podejściu mogli wreszcie odetchnąć i z ulgą poruszać się na jej drugą stronę, dziękując przy tym Stwórcy.











2 komentarze: