Skalne grzybobranie

Skoro nadeszła jesień i za oknami krajobraz przybiera rdzawe kolory, warto by wybrać się na grzyby. Może to nie będą takie okazy nadające się do zjedzenia - chociaż takie też znaleźliśmy. Będą to przepiękne formy skalne, które wywołały u mnie nie lada zachwyt. Zapraszam na spacer organizowany przez przesympatyczne osoby z Koła Turystyki Pieszej nr 88 TRAMP!


Jesień jest taką porą roku, w której najbardziej chce mi się jeździć w góry. I najlepiej jeśli będą one mało uczęszczane, z wieloma półkami skalnymi. Trzeba czasem znaleźć ten czas, by w ostatnich ciepłych promieniach słońca, móc spoglądać na otaczający nas świat.

Dla mnie nigdy nie było problemem wstać wcześnie rano, jeśli wiedziałam, że zakończy się to niesamowitą przygodą. Około godziny siódmej rano wyczekiwałam autokaru z grupą podróżników i towarzyszy, by udać się do Łężyc, skąd zaczynała się nasza jesienna wędrówka.

Już na wstępie wszystkim udzelił się dobry klimat, dzięki czemu mogliśmy pośpiewać turystyczne piosenki. W tym momencie uświadomiłam sobie, że ciężko mi opisać to co się dzieje na tych wycieczkach. Nie potrafię tych emocji przelać na elektroniczne kartki. To powinien każdy przeżyć, turystyka łączy ludzi. My łączymy się w wielką, podróżniczą rodzinę!

Po dotarciu na szlak, wędrujemy za niebieską farbą aż do Skał Puchacza. Podzielę się radą iż dla osób mało wprawionych w wędrówki górskie, polecam obrać inną trasę, albo po prostu zmierzyć się z ostrym podejściem. I mówiąc ostrym, naprawdę jest to prawie pionowa ściana. Można to sobie porównać ze wspinaniem się na skocznię narciarską.

Ale ten wysiłek fizyczny zrekompensuje widok, na otaczające nas dookoła pasma górskie ubrane w pierwsze podrygi jesieni. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Oczywiście na półkach skalnych rozpoczyna się wielka sesja zdjęciowa, każdy przybiera odpowiednie pozy. Tutaj również przycupnęliśmy na odpoczynek. Kanapka, batonik i energia na dalszą drogę.

Ze Skał Puchacza docieramy do żółtego szlaku, który prowadzi nas przez Wielkie Torfowisko Batorowskie. Po drewnianej kładce przechodzimy przez ogromny teren torfowiska, przyglądając się żyjącej tutaj faunie i florze. Spacer kładką trwa jakieś pięć, dziesię minut i trafiamy na leśną ścieżkę wzdłuż skalnych ostańców.

Po drodze zaczyna się szlak udekorowany skalnymi grzybami. Euforia zapanowała i każdy zaczyna pozować przy ogromnych skałach. Po aktywności zwanej - grzybobraniem - udajemy się przez Radkowskie Skały szlakiem zielonym i albo w miejscu przecięcia wchodzimy na szlak niebieski, albo zataczamy dużą pętle. My z racji szybkiego tempa i wystartowania w pierwszym peletonie obieramy trasę dłuższą, która w pewnym momencie wytrąciła nas z równowagi. Część grupy zastanawiała się, czy aby nie okrążamy kilkukrotnie tej samej góry.

Po wyjściu z lasu na drogę asfaltową wchodzimy na szlak niebieski, gdzie po drodze dane nam jest podziwiać Baszty skalne, nazywane również Filarami czy po prostu Radkowskimi Skałami. Z tego miejsca jest bardzo dobry widok na Szczeliniec, który wyłania nam się ponad niższe pasma. Z Baszt kierujemy się w stronę Radkowa, gdzie czeka nas obiad w Domu Gościnnym. Wycieczka jak najbardziej udana! Czekam na następne wyprawy w doborowym gronie! :)





































10 komentarzy:

  1. Dla bardziej zaawansowanych w chodzeniu po górach trasa należała do raczej łagodnych .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trasa jak najbardziej łagodna, lecz podejście może zmęczyć :)

      Usuń
  2. Piękna trasa, piękne formy skalne, miłe towarzystwo, kocham chodzić po górach, przestrzeń, wiatr....

    OdpowiedzUsuń
  3. Te skalne grzyby są równie ciekawe, co takie prawdziwe. Przynajmniej z wyglądu ;) Szkoda, że wtym roku, tych prawdziwych tak mało...

    Fajna wycieczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na naszej wycieczce niektórzy dużo nazbierali. Dziękuję i pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. A ja tam wolę takie skalne grzyby. Na prawdziwych się nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń