Mikołajki w Pokoju

Wyobraźcie sobie lata, w których po parkach przechadzały damy w przepięknych sukniach. Czasem wstąpiły do herbaciarni, czasem przesiadywały na ławeczkach. Albo mężczyźni ćwiczący swoje umiejętności na strzelnicy. Czujecie już ten klimat? Nie zostało mi nic więcej jak zaprosić Was na opowieść z klimatycznego miasta Pokój. 

Choć bez gustownych sukien i eleganckich garniturów, za to w czerwonych czapeczkach zwieńczonych białym, puchowym pomponikiem. Tak zaczęła się nasza przygoda. Wesoły autobus mknął przez Opolszczyznę w poszukiwaniu miejsca, które kryje wiele historii. 

Jeśli przez przypadek traficie do tej miejscowości, to z ręką na sercu polecam Wam poświęcić jej jeszcze trochę uwagi. Zaczynając od ogromnego ronda, na którym zbudowany był niegdyś pałac i od którego rozciąga się promieniście aż siedem uliczek. Co najciekawsze, po przeciwległych stronach leżą dwa kościoły różnego wyznania. Mamy przepiękny kościół ewangelicki w stylu rokokowym i nieco młodszy kościół katolicki.

Kościół ewangelicki z zewnątrz wygląda na dużych rozmiarów budowlę, co jednak nie ma racji, gdy zapuścimy się w jego wnętrze. Środek utrzymany w barwach białych ze złotymi dodatkami. Ale co najistotniejsze to ołtarz ambonowy, który co do tego nie ma wątpliwości, jest unikatem. Nad naszymi głowami możemy spojrzeć na balkony i loże kolatorskie. Tak w skrócie przedstawia się pierwsza budowla, która mnie zachwyciła. Spokojnym krokiem trafiamy jeszcze na cmentarz nieopodal kościoła. Znajdują się tam wielkie płyty nagrobne wraz z wyrzeźbionymi figurami. 

A teraz przyszedł czas na gwóźdź programu. Spacer alejkami parków francuskich i angielskich. Coś, co rzuca się w oczy to z pewnością dziko rosnące, wielkie skupiska rododendronów. Miejcie czujność, ponieważ może zdarzyć się tak, że za nimi kryją się historyczne posągi czy słynny śpiący lew. Pierwsza budowla, która mi się przypomina to z pewnością Salon Wodny zwany również herbaciarnią. Stoi on na wzniesieniu, otoczony fosą, tyle że wyschniętą. Już przy konstrukcji herbaciarni okazało się, że jest ona wadliwie zbudowana. Co oznacza, że najbardziej dociekliwi jak wygląda ona z bliska, nie powinni tego sprawdzać.

Urzekła mnie różnież tamtejsza flora. Po pierwsze drzewo, wyglądające trochę ponuro. Dąb błotny, który swoje obumarłe gałęzie ma skierowane ku ziemi. W porze zimowej przy braku śniegu, jego czarna barwa nadaje mrocznego widoku. Drugim okazem jest sosna wejmutka, której obwód przekracza 5 metrów, a igły są cienkie i miękkie w dotyku.

Co jeszcze można znaleźć w parkach? 

W dobrym stanie zachowały się ruiny świątyni Apollina, zwanej też świątynią Matyldy. Stoi ona na wzgórzu, który otoczony jest fosą, przez którą ciężko się przedostać do budowli. I bardzo dobrze! Wśród rododendronów śpi żeliwny lew, który jest symbolem pokoju jaki zapanował w Europie po zwycięstwie Napoleona, również stanowi symbol pamięci po poległych. 

Kiedy spacerujemy ścieżką wzdłuż stawu Heleny, na wzniesieniu możemy ujrzeć sztuczne ruiny, wybudowane zgodnie z panującą wtedy modą. Przy stawie znajduje się również wysoka latarnia, na której szczycie ulokowano metalowe naczynie w kształcie wazy. Wlewano w nie smołę, dzięki czemu latarnia oświetlała okoliczne stawy (a jest ich bardzo dużo) i ścieżki.

Jeśli zagłębimy się bardziej w las, to u podnóża Winnej Góry możemy pospacerować wśród resztek potężnej strzelnicy. Jej długość wynosi 100 metrów i w dobrym stanie zachowały się dwie naprzeciwległe ściany. Ponoć w czasie wojny niemieccy oficerowie przyjeżdżali do Pokoju w celu odpoczynki i w czasie rekreacji ćwiczyli na strzelnicy.

Ostatnim miejscem, do którego Was zabiorę w mojej opowieści jest Elizjum z labiryntem zwane również Ciemnymi Gankami. Jest to ogromny plac otoczony murem. Na jego środku stał niegdyś posąg "Starego Fryca", który swoje miejsce aktualnie ma na wzniesieniu przy drodze, nieopodal Świątyni Apollina. W dawnych czasach jednym z wejść do Elizjum był labirynt, w którym panowały egipskie ciemności.

Na zakończenie trafiliśmy do Buffalo Ranch, gdzie zjedliśmy syty obiad i pośpiewaliśmy piosenki. Impreza przeniosła się później w okolice ogniska, gdzie bardziej mogliśmy poczuć klimat turystycznych przyjaciół! Dziękuję organizatorom, w których skład wchodzi Koło Terenowe nr 88 TRAMP oraz Opolski Klub Przyrodników BOLKO! Jesteście niezastąpieni!

Mam nadzieję, że choć trochę Was zainteresowałam tym miejsce i zechcecie chociaż na chwilkę wstąpić do Pokoju. Ja się raduję, że na mojej rodzinnej Opolszczyźnie mogę eksplorować takie perełki. Polecam zwiedzać wiosną, latem, a nawet w ośnieżone dni. Życzę Wam Wesołych Świąt! I wielu owocnych wypraw!








Kościół Ewangelicki


Ołtarz ambonowy w kościele ewangelickim
Loża kolatorska i balkony





Proszę bez skojarzeń :)

Wejście na cmentarz

Kościół Ewangelicki widziany z cmentarza

widok na Herbaciarnię
Herbaciarnia
Załoga Mikołajów





Sosna wejmutka


Latarnia przy stawie Heleny





"Stary Fryc"

Świątynia Apollina
Buffalo Ranch


1 komentarz:

  1. Och, naszły mnie wspomnienia z 5 grudnia 2015 r., wycieczka w towarzystwie opolskich Mikołajów opanowała pokojowo parki Pokoju. Każdy wyjazd z PTTK TRAMP, Opolskim Klubem Przyrodników BOLKO i ŚWISTAKIEM jest zawsze udana.

    OdpowiedzUsuń