Rajd Andrzejkowy

Zabieram się właśnie za opisanie imprezy stworzonej przez Koło Terenowe nr 88 TRAMP, w której brałam czynny udział. Do ostatnich minut ważyły się moje losy czy w ogóle pojadę i będę miała co wspominać, czy zostanę w domu zbijając przysłowiowe bąki. Zapraszam na relację z Andrzejkowego Rajdu!


Listopad za bardzo nie obfitował w żadne wyjazdy ani imprezy typowo turystyczne. A i moje zdrowie też nie pozwalało na aktywny wysiłek fizyczny. Mimo wszystko przełamałam się i zostałam dumną uczestniczką Rajdu Andrzejkowego. Jeśli ktoś śledzi mnie na popularnej już aplikacji "snapchat", ten jest na bieżąco, jak to wszystko przebiegało.

Obładowani bagażami zasiedliśmy w komfortowym autokarze i mknęliśmy w stronę Gór Stołowych. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w Otmuchowie na poranny rozruch połączony z łykiem ciepłej kawy. Ostatecznie wylądowaliśmy na parkingu prowadzącym do schodków na Szczeliniec. Trasa w ten rejon była moją drugą z rzędu, wspominając oczywiście zeszły wyjazd z rodzinką na najwyższy szczyt Gór Stołowych

Co prawda obeszło się bez liczenia pokonywanych schodów, gdyż po około dziesięciu minutach po przekroczeniu napisu "Wejście", zmienialiśmy farbę na kolor niebieski. Z przełęczy między Szczelińcem Małym i Wielkim udaliśmy się w stronę schroniska PTTK "Pasterka". Na początku szlak był pokryty niewielką warstwą śniegu i trzeba było uważać na przysypane odcinki lodowej trasy.

Szlak momentami przecinał słynną drogę Stu Zakrętów, po czym znowu ukrywał się w leśnej scenerii. Tym razem już nie poskarżę się na złe oznakowanie dróg bądź ich brak, ponieważ dzielnie towarzyszyły nam podczas wędrówki do Radkowa. Po upływie około trzydziestu minut zasiedliśmy w niewielkiej salce schroniska PTTK "Pasterka", które niestety w tym dniu miało lekki problem z prądem, co skutkowało długim oczekiwaniem na ciepłe napoje.

Z "Pasterki" udaliśmy się prosto do Radkowa przez Skalne Wrota i Pustą Ścieżkę. W Domu Gościnnym byliśmy około godziny 14 i dane nam było oczekiwać na resztę załogi. Szybkie zakwaterowanie, odebranie kluczy do pokoi, zabranie bagaży i przedobiedni odpoczynek. Obiadokolacja zaplanowana została na godzinę 16.30 i równo o tej porze nasze brzuchy mogły w spokoju zostać napełnione przepysznym mięskiem.

Ostatnim punktem programu była Zabawa Andrzejkowa, którą przygotowali dla nas niezastąpieni organizatorzy z Koła Terenowego nr 88 TRAMP. Od czarodziejskich stylizacji poprzez ciasteczka z wróżbami, wszystko było dopięte na ostatni guzik. Oczywiście nie mogło zabraknąć uczestników rajdu, którzy z niecierpliwością czekali na rozpoczęcie imprezy. Przywitani zostaliśmy ciasteczkami, czekoladkami i kartkami z numerem wygranych nagród.

Kartki te były nam potrzebne podczas loterii, którą przeprowadziła pani Helenka. W moje dłonie zawitał zestaw trzech szopek szklanych do powieszenia na choinkę. Następnie na stołach pojawiła się uroczysta kolacja i tutaj trochę z niesmakiem piszę te zdanie. Bardzo się zasmuciłam, gdy po raz drugi w ciągu dnia musiałam zjeść mięso i to jeszcze w niewielkim odstępie czasu. Z bólem serca nie potrafiłam przełknąć pięknie wyglądających i smacznych zrazów ze śliwką w środku.

Reszta wieczoru przebiegała z formułą na krzyż. Raz tańce i śpiewy, raz konkursy i wróżby. Podczas konkursu turystycznego zgłosiłam się na ochotniczkę, by sprawdzić swoją wiedzę i.. udało się. Zajęłam ex aequo pierwsze miejsce z panią Beatą i do mojego dorobku map doszły kolejne - dotyczące Pragi i Gór Sowich.

Drugi dzień był ostatnim podczas naszego Rajdu. Na śniadaniu wybieraliśmy trasy z trzech możliwych opcji. Pierwsze polegała na spacerze przez Górę Wszystkich Swiętych do Nowej Rudy - Słupca. Druga - przejazd do Wambierzyc i zwiedzanie bazyliki, trzecia - mało różniąca się od drugiej, zmieniając po prostu transport drogowy na własne nogi.

Jako, że ciągle gór mi mało, obstawiałam wariant pierwszy. Pogoda była lepsza niż zeszłego dnia, było cieplej. Na początek mieliśmy długi kawałek asfaltówki, później trochę rozruchu do góry, trawers niewielkimi wzniesieniami i wejście na wieżę widokową. O dziwo widoki nas zachwyciły, widoczność pozwoliła nam spoglądać na oddalone Góry Sowie i miasteczko do którego dążyliśmy. Ostatnim etapem było zejście drogą krzyżową.

I tak wylądowaliśmy w Nowej Rudzie - Słupcu, najedliśmy się w restauracji i ze smutkiem kończyliśmy ten niesamowity rajd. Dziękuję organizatorom za przygotowanie, chęć stworzenia takiej imprezy. Dziękuję za atmosferę, z którą bardzo miło się podróżuje. Jestem zachwycona każdym punktem programu i doceniam trud i serce włożone w ten Rajd. Jeszcze raz dziękuję Panu Andrzejowi, Pani Helence, Pani Danusi!

Nie będę już się rozpisywać, zapraszam na zdjęcia:




































5 komentarzy:

  1. Impreza jak najbardziej udana, świetna organizacja Koła Terenowego 88 TRAMP, Pani Danusi, Pana Andrzeja, Pani Helenki, przecudny strój Pani Krysi i niezapomniana zabawa w towarzystwie całej ekipy Rajdu. Teraz szykujemy się na kolejne wyjazdy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Orteza kolanowa? Mam nadzieję, że to nic poważnego...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa fotorelacja. Ta wieża na Górze Wszystkich Świętych mnie zainteresowała :) Trzeba będzie się tam wybrać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajny widok się rozpościera z tej wieży :)

      Usuń