Hruby Jesenik

Od jakiegoś czasu zaczęłam bardziej interesować się naszymi południowymi sąsiadami. Zawsze powtarzam, że Praga jest moim miejscem numero uno, do którego pragnę się wybrać. I wiem, że wypełnię to zadanie. W odpowiednim czasie, oczywiście. Za co lubię Czechy? Podoba mi się ich język, mamy wspólne góry i możliwym jest, że jakaś niewytłumaczalna siła po prostu mnie do nich przyciąga. Trochę się stresuję, bo jakby nie patrzeć jest to mój pierwszy post o górskich wojażach na obcym terenie. No to zaczynamy!


Przemierzając Opolszczyznę przez okno autokaru spoglądałam na Kopę Biskupią, która z każdej strony zmieniała swoją wielkość. Raz górowała nad wszystkimi pasmami, raz wtapiała się w tłum. O tym, że ją lubię i jest moją matczyną górą chyba już nie muszę wspominać. Wcześniej o tym się wiele razy rozpisywałam. (...) Tak dotarliśmy do Zlatych Hor, gdzie już na poważnie zmienialiśmy kraj.

Czeskie wioski przy granicy powitały nas totalną biedą. Gdzie nie spojrzeć tam wszędzie rozmieszczone były opuszczone rudery. Mieszkańcy jakby zamknięci w domowym zaciszu. Mimo iż był to środek tygodnia, żywej duszy na ulicy brakowało.

Pierwszą naszą destynacją była Ceska Ves, położona 13 km od granicy z Polską. Historycznie należała ona do Dolnego Śląska. Pozostawiliśmy w niej autokar i piechotką pokonywaliśmy asfaltowy odcinek w wersji lekko oblodzonej i śnieżnej. Później moja ulubiona czynność czyli zgubienie szlaku i wspólne jego poszukiwania. To jest chyba taka wisienka na torcie wszystkich wycieczek.

Wspominałam Wam może kiedyś jak bardzo nienawidzę schodzić z góry, gdy pod nogami mam niestabilny grunt? Kolejna moja część pięty Achillesowej. Ale mimo wszystko trzeba stawić czoła wszystkiemu i tak w wielkiej ślizgawie schodziłam z niewielkiego wzniesienia.

Dotarliśmy do kolejnej wioseczki zwanej Holcovicami, która była lekkim odpoczynkiem przed czekającym na nas długim podejściem. Przechodziliśmy obok - prawdopodobnie - domków letniskowych, by ostatecznie trafić do Horni Holcovice. I tutaj zaczyna się zabawa.

Ogólnie Horni Holcovice to miejscowość o charakterze psychiatrycznym. Od 29 lipca 1951 roku działał tam Szpital Psychiatryczny. Teraz wszystko przekształcone jest w nowoczesne męskie centrum leczenia alkoholizmu. Jeśli traficie do tej wioski, zobaczycie mężczyzn patrzących się na Was jak na świeże mięso, to lepiej przyspieszcie. Ciekawym obiektem jest drewniana dzwonnica, która ma miano zabytku kultury, a w zimnych miesiącach służyła jako kostnica. Brr...

Z Horni Holcovic widać już wieżę widokową, która jest naszym kolejnym punktem na mapie. Rozhledna Na Skalce ulokowana jest na Moravsky kopec (782 m). Zbudowana została jako replika oryginalnej wieży widokowej mieszczącej się na Smrku w Górach Izerskich. Sięga ona prawie 19 metrów, a na jej szczyt prowadzi 79 schodów. Informacja do wszystkich: UWAŻAJCIE na swoje głowy, gdyż można nieźle przygrzmocić o wystające belki!

Z wieży przechodzimy przez Ostry (810 m) i schodzimy do większego miasta Vrbno pod Pradedem. Było ono kiedyś wolnym miastem górniczym. Do XVII wieku wydobywano tam złoto, srebro oraz rudę żelaza. Zostało ono założone u zbiegu źródeł Opawy, we wschodnich Jesenikach. Trafiając do jednej z knajp miałam wreszcie okazję zasmakować tamtejszej kuchni. Co prawda nie wzięłam z menu czeskich knedlików. Tutaj przyznam się bez bicia. Byłam święcie przekonana iż knedliki to jakieś pulpety, po prostu danie mięsne. Teraz wiem, że jest to coś jak pampuchy czy inaczej buchty. W pobliskich supermarketach zakupiłam sobie czeską kofolę, do której próbuję się przełamać. Na razie idzie nieźle! :)

Tak spędziłam swoje urodziny, ostatni rok bycia nastolatką. Jak to dziwnie brzmi. Zebrałam dużo wspomnień. W podsumowaniu oczywiście podziękuję Świstakowi za zorganizowanie tak przyjemnej wycieczki, oraz "Strusiowi" za bardzo dobre nakierowanie nas na szlaku! Ahoj i do następnej wycieczki!
















5 komentarzy:

  1. Wycieczka jak najbardziej udana, ale chyba najbardziej w pamięci został obraz tego szpitala psychiatrycznego położonego na wzgórzu :) taki nietypowy widok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie samego szpitala, a ludzi przebywających tam :)

      Usuń
  2. Dobra, dobra. Najpierw nieśmiało czeskie góry, a potem się zacznie z Alpami i innymi dalekimi górami. Zobaczysz ;) Spotkane osiołki przesymatyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, jeśli przełamię swój lęk to kto wie :)

      Usuń
  3. Ale postraszyłaś kobitki ;)
    Pozdrawiam - bardzo ciekawy post :)))))

    OdpowiedzUsuń