Rychlebskie ścieżki: Boží Hora w roli głównej

Czasem przychodzi taki moment, w którym zadajesz sobie pytanie, czy ta trasa jakoś wpłynęła na Twoje życie. I gdy wyciągasz wnioski, uświadamiasz sobie, że brakowało kilku małych ale ważnych czynników. Mimo wszystko jestem zadowolona z wycieczki, a Was zapraszam do czytania dalszej części. :)

Boża Góra (527 m n.p.m.)
Pierwszą mieściną do jakiej trafiamy i z której zaczynamy naszą trasę jest Żulova, co w języku polskim znaczy Granitowa. Położona jest ona na granicy Przedgórza Paczkowskiego i Gór Złotych u podnóża Bożej Góry. Charakterystycznym punktem jaki znajduje się w tej miejscowości jest zdecydowanie kościół, a raczej wieża kościelna, która posiada jeszcze pozostałości zamku. Podczas wojny 30-letniej wspomniany zamek został zniszczony przez Szwedów.

W ruinach warowni utworzono browar, by ostatecznie w tym miejscu ulokować kościół św. Józefa. Miasto borykało się z wieloma problemami, począwszy od powodzi, która nastąpiła w 1829 roku, a kończąc na pożarze w roku 1843. W kolejnych latach prym wiodło kamieniarstwo z miejscowymi łomami marmuru i granitu, co oczywiście owocowało powolną odbudową niszczejącej osady. Dzisiaj nie uświadczymy już czynnych kamieniołomów na tym terenie.

Kościół św. Józefa
Kiedy już zebraliśmy co nieco informacji o punkcie wyjścia, zacznijmy zagłębiać się w leśno-górskie ścieżki. Boża Góra (cz. Bozi Hora 527 m n.p.m.) zwana jest również Świątynnym Wzgórzem i jest najwyższszym wzniesieniem Pogórza Żulowskiego. Zbudowana jest z granitu, a na wierzchołku ulokowany został neogotycki kościół Matki Bożej Bolesnej. Zdjęcie, które umieściłam w nagłówku artykułu zostało wykonane na pozostałościach tudzież fundamentach zburzonej chaty "Dom Jiriha". Szlak, który prowadzi na Bożą Górę zaczyna się w Żulovej i wiedzie przez drogę krzyżową. Jeśli jest to pierwszy punkt programu, jak to było w naszym przypadku, to podejście może wycisnąć z nas siódme poty. Po drodze natkniemy się jeszcze na grotę skalną, w której umieszczona jest figurka Matki Bożej.

figurka Matki Bożej
Kościół Matki Bożej Bolesnej
Szturmowanie góry zakończone grupowym sukcesem, czas powolnym krokiem udać się w dalszą podróż. Chociaż "powolny krok" w przypadku świstaków to istny antonim. Schodząc z Bożej Góry trafiamy jeszcze na otwarty punkt widokowy, z którego rozpościerają się pozostałości wspomnianych już wyżej kamieniołomów. Trzeba tylko odbić lekko od szlaku!

Wędrując dalej z lewej strony mijamy kolejny szczyt - Borovy vrch ( 487 m n.p.m.) i docieramy do drugiego głównego punktu programu. A jest nim, urzekający perspektywą widoków z niego, Smolny vrch ( 404 m n.p.m.). Zbudowany z granitów, swój kształt zawdzięcza epoce lodowcowej. W czasie gdy na świecie panował chłód, Smolny wystawał jako tzw. nunatak czyli wzgórze wznoszące się ponad powierzchnię lądolodu. No dziwna sytuacja patrząc na mizerną wysokość tej góry.

Kiedy już postawimy stopę na jego momentami skalnym grzbiecie, możemy porównać go z ręką na sercu do naszego rodzimego Szczelińca. Barierkami otoczony punkt widokowy pozwala nam zajrzeć na znajdujące się w dole miasteczko skalne z urwiskami o wysokości nawet kilkset metrów. Znane są również kociołki wietrzniowe nazywane misami Wenus. Z własnych obserwacji udało mi się wypatrzeć jeszcze stanowiska do wspinaczki skałkowej.



Ostatecznie wycieczkę kończymy w czeskiej miejscowości o nazwie Vidnava. Jeśli chodzi o podsumowanie całej trasy, to jestem trochę zawiedziona. Bez żadnych ogródek stwierdzam, że dystans jaki wtedy pokonałam nie był wystarczający dla mnie. Dlaczego? Zdecydowanie przeważało tutaj maszerowanie po nizinach, drogach, asfaltach a niżeli całkowite zanużenie się w górskiej sferze. To był właśnie ten mały niuans, który wtargnął w moją ocenę.

Co do atmosfery to standardowo brakuje mi słów, żeby to opisać. Świstaki, jak zwykle zresztą, spisały się na medal. Nawiązałam nowe znajomości, odnowiłam stare i z uśmiechem na twarzy maszeruję po dalsze przygody.

PS. Tak, wiem. Coś krótki ten post wyszedł. :)

Kościół Matki Bożej Bolesnej widziany z Żulovej

Widok ze szlaku na Bożą Górę
Świstaki w akcji
Widok ze szczytu 

Pamiątkowe zdjęcie musi być, a co :)

Żulova z perspektywy Bożej Góry

Rysy mają swój wychodek, Boża Góra swój!





Widoki ze Smolnego vrchu

Vidnava

6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawie opisałaś trasę, a rajd ze Świstakami to wspaniała przygoda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami tak bywa, że czegoś nam brakuje w wycieczce. Czasem jest to pogoda, czasem właśnie kilometrów pod nogami ;) Ale dla odmiany, czasami zdarzają mi się wycieczki bardzo krótkie, z których i tak jestem zadowolony. Zależy od sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czasami zdarzają się ludzie, z którymi tak długo się rozmawia, że zapominamy o tych wszystkich minusach :)

      Usuń
  3. Smolny Vrch może mała górka ale należy do tych kilku moich ulubionych :) W szczególności lubię tam przebywać nad kamieniołomem. Według twojej relacji to schodząc z szczytu i wędrując w kierunku Vidnavy musiałabyś na takim większym rozejściu dróg musiałabyś pójść prosto w las aż doszłabyś do ścieżki która doprowadza do kamieniołomu. Świetne miejsce i super widoki stamtąd są. Więcej o nim możesz przeczytać u mnie w zakładce Góry Czeskie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych kamieniołomów jest tam sporo, widziałam tylko jeden schodząc z Bożej Góry. Tak, Smolny vrch jest ciekawym miejscem i bardzo spodobał mi się klimat jaki tam panuje. Chętnie zajrzę na bloga, żeby coś podpatrzeć albo zebrać więcej informacji :)

      Usuń