Góry Bialskie: Czernica (1083 m n.p.m.)

Po kilku miesiącach ponownie mogłam napawać się widokami moich ulubionych pasm górskich. O Górach Złotych/Bialskich i moim uwielbieniu do nich nie muszę znowu się rozpisywać. Na szczęście ten temat mam już za sobą. A przed sobą mam napisanie relacji z leniuchowania na stokach Czernicy. Zapraszam!
Wyjazd z Opola w kierunku Bielic oszacowaliśmy na godzinę 8:30. W nowym towarzystwie dane mi było podróżować podczas minionej soboty. W sumie nowym/starym, bo osobę znam dobre trzy lata, ale nigdy nie udało nam się wybrać wspólnie na szlak. Moje wspomnienia z Dominiką możecie jeszcze raz przeczytać w poście dotyczącym Krakowa (odsyłam tutaj). I oczywiście z tego miejsca również pozdrawiam jej mamę, która dzielnie zaprowadziła nas na szczyt! :)

W Bielicach byliśmy około godziny jedenastej, szybka przerwa na herbatę w Chacie Cyborga i można pakować manatki na plecy. Prognozy pogody nie wskazywały na dobre warunki, ba.. ciągle straszyły deszczem. Na szczęście to się nie sprawdziło i mogłyśmy w podrygach słonecznych promieni wspinać się na szczyt.

Podejście, które my wybraliśmy (czyli od Bielic) jest najtrudniejszym kondycyjnie podejściem na Czernicę. Początkowo szlak wiedzie trawiastą drogą, gdzie znajduje się jeden fragment z przewalonymi drzewami, który trzeba ostrożnie przejść. Przy kiepskich warunkach tj. śnieg/lód/deszcz należy zwrócić na to szczególną uwagę.

Na zdjęciu słabo to widać, ale chodzi mi o ten fragment.
Według mapy na szczycie powinniśmy stanąć pokonując godzinę i dziesięć minut, czyli przy naszym tempie będzie to w miarę sprawne i szybkie wejście. Po drodze czeka nas jeszcze ciężkie podejście. Niestety tym odcinkiem szlaku idzie się nieprzyjemnie ze względu na widok przyrody. Ogołocone zbocza, poprzewalane drzewa. Nie jest to ciekawy widok, w mniejszym stopniu przypomina on sytuację z Kopy Biskupiej.

Na tym odcinku należy szczególnie uważać, gdyż szlak ciągle skręca na boki. Służby leśne prowadzą tam niekiedy wycinkę drzew i przez zwożenie drewna droga została podobnie usypana jak u podstaw drogi, dlatego jest to mylące.

Tak wygląda ten szlak
Kiedy dotrzemy już na Płoskę (1035 m n.p.m.) czyli przedszczyt Czernicy, będzie się już przyjemniej szło. Droga prowadzi niewysokim lasem, gdzieniegdzie natrafiamy na resztki tegorocznego śniegu. Jeśli chodzi o podłoże, to jest kiepsko. Topniejący śnieg sprawił, że teren stał się lekko podmokły, także wodę w butach macie gwarantowaną!

Po około dziesięciu minutach zza koron drzew wyłania nam się drewniana wieża widokowa, wskazująca że szczyt jest już w zasięgu ręki. Ku mojemu zdziwieniu nie byłyśmy jedynymi turystkami na szlaku. Chociaż kto by nie chciał skorzystać z takiej pięknej pogody, no kto?!

Kilka chwil na zdjęcia budowli i ruszamy schodami w górę. Na platformie ostro wiał wiatr, trzeba było się cieplej odziać. Dzięki dobrej widoczności mogliśmy podziwiać jeszcze ośnieżony Śnieżnik, pasmo Gór Złotych, Jesioniki, Bielice, dwa sporych rozmiarów jeziora i prawdopodobnie Śnieżną Marię.

Droga powrotna odbyła się tym samym szlakiem, co wejście. Melduję zakończenie wycieczki i mam nadzieję, że Wasze weekendy są również owocne! Do zobaczenia na szlaku!


Żółty szlak przecina się z drogą leśną
W lasach jeszcze uchowały się tak dorodne okazy
Śnieżne resztki

Dominika zwana Pańcią
Wieża widokowa na Czernicy 



Śnieżnik
Góry Złote i Jesioniki


Towarzysz na szlaku


10 komentarzy:

  1. Super, widzę pogoda jeśli chodzi o widoki dopisała. Byłem raz na Czernicy ale widów idealnych nie było. Po twojej relacji widzę, że muszę tam wrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wrócić, bo widoki nieziemskie :)

      Usuń
    2. Skoro tak mówisz, widzę też na zdjęciach - no to będę musiał skorygować swoje górskie plany na ten rok :)

      Usuń
    3. Zatem wyczekuję już relacji :)

      Usuń
  2. Nie byłam nigdy na Czernicy, tym bardziej nie wiedziałam, że stoi tam wieża widokowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wieża jest nowa, powstała dopiero w 2014 roku :)

      Usuń
  3. Witam,
    Niezwykle udany artykuł! Było nam (mnie i mamie) niezwykle miło go przeczytać i przypomnieć sobie mile spędzone wspólnie chwile. Planujemy kolejne zdobywanie szczytów gdzie nie będzie mogło Cię zabraknąć. Dziękuję za ciekawe rozmowy i mnóstwo śmiechu na szlaku.

    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    Pańcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dziękuję za spakowanie mojej osoby do auta i wzięcie mnie na szlak! :)

      Usuń
  4. Tą wieżę mam w planach od pewnego czasu - ale jakoś nie było mi do niej po drodze. Ale nie ucieknie chyba i poczeka jeszcze trochę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, spokojnie. Świeżo postawiona, ma ledwie dwa lata :)

      Usuń