Warszawa

Z opisaniem Warszawy będę miała lekki problem a mianowicie chciałabym cztery dni upchnąć w jedną całość. Mam nadzieję, że nadmiar informacji nikogo tutaj nie zje i wszyscy dotrwają do końca. Chciałam podzielić to na dwa posty zatytułowane "Powstańcza Warszawa" i "Królewska Warszawa", ale myślę że jeden główny będzie lepszy. A góry będą niebawem, obiecuję! Zapraszam!


Gdy słyszałam słowo "Warszawa" na myśl bardziej przychodziły mi ogromne wieżowce, które według mnie szpecą to piękne miasto. Piękne, bo dzięki tym czterem dniom odnalazłam wszystko, co mogło zaspokoić moje warszawskie pragnienie. Co prawda stolicę odwiedziłam za dzieciaka, kiedy to mój kuzyn wstępował do policji, natomiast mój jeszcze nierozwinięty kulturalnie i historycznie móżdżek tego nie pojmował.

Szczerze mówiąc to nie cieszyłam się z możliwości wyjazdu do Warszawy i przed samą podróżą byłam negatywnie do niej nastawiona. Może duże miasta nie są mi pisane i bardziej odnajduję się w niewielkiej wsi, niż przeludnionych metropoliach. Skończmy ten już za długi wstęp. Polecam gorącą herbatkę i coś do przegryzki. Gotowe? Zapraszam dalej! :)

Kolumna Zygmunta III Wazy
Znajduję się na Starówce, której symbolem zdecydowanie jest Kolumna Zygmunta III Wazy. Budowla wznosi się na 22 metry, a sama postać króla to 275 centymetrów. Podczas drugiej wojny światowej pomnik runął, a szczątki zniszczonej kolumny usytuowane są nieopodal Zamku Królewskiego.


A skoro o Zamku już mowa, zajrzyjmy w jego progi. Wieża zegarowa, która jest jego elementem, podczas drugiej wojny została podpalona, a zegar odmierzający czas stanął o godzinie 11.15. I to właśnie o tej porze codziennie rozbrzmiewa hejnał.

Kiedy stolica została przeniesiona z Krakowa do Warszawy, wówczas zamek pełnił rolę siedziby władzy i króla. W tym miejscu 3 maja 1791 roku Sejm Czteroletni uchwalił konstytucję i taki egzemplarz, co prawda w kopii, możemy zobaczyć w oszklonej gablocie.

Po prawej widać Zamek Królewski i wieżę zegarową
Kiedy Niemcy wkorczyli do stolicy, ktoś wpadł na pomysł, by wysadzić zamek a na jego miejsce wybudować widowiskową halę. To się jednak nie stało, gdyż wraz z wyburzeniem zamku runąłby most. Skutkiem czego Niemcy nie mieliby jak przerzucić swoje wojska na wschód. Dopiero po Powstaniu Warszawskim dokonali swojego planowanego dzieła.

To co teraz widzimy to dobrze zrobiona rekonstrukcja. Tylko ledwie dwa procent całej budowli jest w oryginalnym stanie.

Kościół św. Anny
Mijając Kościół św. Anny trafiamy na pomnik Adama Mickiewicza, którego widok lekko mnie wstrząsnął. Co do samej rzeźby nie mam żadnych zastrzeżeń. Natomiast widok pozostałości kul w trzonie budowli jest przerażający. Wtedy zdałam sobie sprawę jak historia jest na wyciągnięcie ręki. To co kiedyś się działo, było realne i wcale nie odległe.

Adam Mickiewicz
Następnie spacer kierujemy w stronę murów obronnych i okrągłego barbakanu. Trafiamy do Katedry, z której też dowiedziałam się o wielu drastycznych scenach z historii. Mianowicie jedna ze ścian runęła wskutek ataku czołgu niemieckiego o nazwie "Goliat". W tej katedrze znajdowały się cenne dla Polski dzieła, na szczęście w trakcie szturmowania powstańcom udało się je bezpiecznie przenieść.


Tuż za katedrą znajduje się niewielkich rozmiarów placyk o nazwie Kanonia. W centrum tego terenu stoi duży dzwon, który według legendy ma przynosić szczęście. Aby marzenie się spełniło, trzeba o nim pomyśleć dotykając go prawą dłonią, po czym trzy razy okrążyć dzwon skacząc na jednej nodze.


Niepodważalnym symbolem Warszawy jest Syrenka, która dumnie stoi na rynku Starego Miasta. Informuję, iż nie jest ona oryginalną budowlą. Pierwotna została przeniesiona na włoście Muzeum Historycznego ze względu na wiele aktów wandalizmu.


W Warszawie możemy znaleźć wiele pomników upamiętniających czasy Powstania Warszawskiego. Jednym z moich ulubionych jest znajdujący się nieopodal Sądu Najwyższego. Pomnik Powstańców Warszawskich. Składa się z dwóch części. Pierwsza, bardziej dynamiczna, przedstawia armię wybiegającą spod mostu i chęć do walki z wrogiem. Druga, spokojniejsza, ludzi wchodzących do kanałów.



Drugim wartym uwagi dziełem jest Pomnik Małego Powstańca. Upamiętnia i dodatkowo oddaje hołd małym dzieciom, które również walczyły w powstaniu. Przechadzając się po uliczkach warszawskich uznałam, że nasza stolica jest jednym wielkim pomnikiem, że to jej trzeba oddać największy szacunek.

Niewielkim gestem postanowiliśmy uczcić pamięć poległym i zanieśliśmy wszyscy wspólnie kwiaty pod Grób Nieznanego Żołnierza. Nie ukrywam, że łza ze wzruszenia kręciła się w kącikach oczu. Mimo różnych poglądów, zdań wszyscy potrafiliśmy się zjednoczyć i wspomnieć chwilą ciszy tych, którzy walczyli za naszą Ojczyznę! Cześć i chwała Bohaterom!




Idąc jeszcze szlakiem historycznym w ostatni dzień udaliśmy się do Muzeum Powstania Warszawskiego oraz na Powązki. Jak bardzo serce się kraje gdy widzi się te rzędy krzyży. Nie pięć, dziesięć ale setki. Jakie wzruszenie ogarnęło mnie, gdy przechodziłam obok grobów Zośki, Rudego i Alka. Oni mieli tyle lat co ja, a zrobili tyle dla swojego kraju.


Muzeum Powstania Warszawskiego jest miejscem, do którego zawsze chciałam się wybrać. Muzeum z atmosferą, która sprawia, że każdy chce zaczerpnąć informacji na temat tych wydarzeń. Wchodząc tam mamy możliwość własnego odkrywania historii i zbierania dodatkowo kartek z kalendarza, które tworzą jedną całość. Na każdej kartce z widniejącą datą mamy zapisane informacje odnośnie tego dnia.



Odchodząc już od historii mam do powiedzenia jeszcze o kilku atrakcjach. Centrum Nauki Kopernik jest świetnym miejscem do poznawania i doświadczania wielu zjawisk. Co prawda całość nie przypadła mi do gustu, natomiast miałam niezły ubaw tworząc sporych rozmiarów bańkę.

W Muzeum Żydów Polskich Polin dowiemy się o początkach ich życia i rozwijającym się społeczeństwie. Muzeum skupia się na tym, by wszystko przedstawić w taki sposób, aby każdy z nas mógł rozsądnie wydać własną opinię na temat polskich Żydów.





Najmniej do gustu przypadł mi Wilanów, ze względu na to iż przewodnik niestety nie był odpowiedni. Wystrój wnętrz chyba bardziej się bronił, niż historia opowiadana przez oprowadzającego. Czasem to właśnie takie osoby psują obiekt zwiedzany.

Ogrody na dachu Biblioteki są świetnym miejscem. Chciałabym, aby coś takiego powstało w Opolu. Wiem, że to nierealne ale zobaczcie ile wtedy osób chętniej wypożyczałoby książki i miało gdzie poczytać. Mnie bardzo zainspirowało to miejsce, zwłaszcza że każdy kąt jest jakoś zagospodarowany i odizolowany od reszty.

Kolejnym naturalnym obiektem są Łazienki Królewskie, które swoją estetyką wprost powaliły mnie z nóg. Co prawda trochę przypominało mi to rodzime Bolko, natomiast jeśli chodzi o ilość powierzchni, warszawski teren zdecydowanie wygrywa. Ogólnie to chyba jestem ogromną fanką parków i ogrodów, dzięki nim można odetchnąć od miejskiego zgiełku.

Uff, to chyba koniec. Udało mi się wszystko upchnąć, co prawda zakończenie w dość prosty sposób opisane. Chyba bardziej skupiłam się na historycznych detalach niżeli królewskich. Mam nadzieję, że Wam się spodobało. Refleksja na koniec "Nie oceniaj książki po okładce", po lekkim retuszu wyszło "Nie oceniaj miasta zanim go nie odwiedzisz". :)

Widok z murów obronnych
Słynny Narodowy
Pomnik obok Muzeum POLIN
Łazienki Królewskie
Łazienki Królewskie
Wilanów
Wnętrze Wilanowa
Muzeum POLIN
Ogrody na Dachu Biblioteki

Centrum Nauki Kopernik

2 komentarze:

  1. Widzę wycieczka pełna atrakcji, czyli na pewno udana :) Osobiście nigdy nie byłem w Warszawie, w końcu będzie trzeba się wybrać tam. A zwłaszcza do do Muzeum Powstania Warszawskiego i do Centrum Nauki Kopernik - ciekawe miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Centrum Nauki Kopernik mnie nie powaliło na kolana, ale reszta Warszawy już tak. :)

      Usuń