Kultowa góra pełna czarów

Do Ślęży musiałam się długo przekonywać. I dopiero drugie podejście sprawiło, że na nowo odkryłam tę górę. Co prawda byłam do niej lekko zrażona, niemniej stojąc na jej szczycie moje zdanie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Dzisiaj przedstawię Wam trasę dwoma szlakami. Zapraszam!


Zaczynamy od poszukiwania Przełęczy Tąpadła, gdzie planowo mamy pozostawić nasz pojazd, jak i również rozpocząć z tego miejsca wymarsz do góry. Na parkingu sporo samochodów czyli po szybkiej kalkulacji - sporo ludzi na szlaku. Pierwotnie mieliśmy zacząć wchodzić szlakiem niebieskim, który na drogowskazach informował nas o dwugodzinnym podejściu.

W momencie gdy osiągnęliśmy punkt rozdzielajacy szlak niebieski/zielony ze szlakiem żółtym, nasza decyzja o kontynuowaniu drogi szybko i sprawnie się zmieniła. Oficjalnie obraliśmy trasę za żółtą farbą, co - jak się później okazała - była drogą krzyżową. Coś za często trafiam na takie szlaki, za często!




Szlakiem żółtym bardzo przyjemnie się podchodzi, nie jest wymagający, a momentami zza drzew można podziwiać malujące się na horyzoncie widoki. Jak już wspomniałam w tym dniu był duży ruch na szlaku, czy to piesi, rowerzyści, a nawet zdarzały się uprzywilejowane pojazdy. Po drodze natrafialiśmy jeszcze na pozostałości jak i głazy przypominające o panującym dawniej kulcie słońca. Jeśli kogoś interesują takie historyczne tematy, to jak najbardziej polecam zagłębić się w historię góry i poczytać o czasach pogańskich.

Kiedy mijałam duże grupy skalne włączyła sie we mnie nutka wspomnień, kiedy to szlajałam się po wielkich głazach w Karkonoszach. Chciałam choć na chwilę poczuć jak to było i ulokowałam swój zadek na wysokości. Zdecydowanie brakowało mi takiej aktywności, będę musiała jej dużo nadrobić przy następnych trasach.




Gdy dotarliśmy na rozległą polanę, początkowo nie było jakiegoś wielkiego tłumu. Jedni przygotowywali linię mety na jakieś podbiegi, inni odpoczywali po intensywnym wysiłku, a jeszcze inni zaglądali w progi kościoła.

Na początku postanowiliśmy zasiąść pod wiatą z zamiarem wszamania czegoś konkretnego. Co prawda ze schroniskowych specjałów zrezygnowaliśmy na rzecz własnych potraw. Coś kiepskie rekomendacje słyszę odnośnie schroniska i jak do niego weszłam to aż się przeraziłam. Czułam się, jakbym zajrzała do rzadko uczęszczanej jaskini. Panował w nim chłód, a wnętrze zagospodarowane i utrzymane było w stylu odległych lat.

Po zaspokojeniu potrzeb żywieniowych udaliśmy się na zwiedzanie kościoła. Zwiedzanie to trochę za duże słowo jak na tę czynność. Po prostu udaliśmy się - po opłaceniu cegiełki - do wnętrza budowli , następnie na taras widokowy, który oszpecony jest rusztowaniem. Co do warunków atmosferycznych to nie były zadowalające. Gęsta mgła umożliwiała nam tylko ujrzenie pobliskich okolic, nic więcej.

Z tarasu udaliśmy się do podziemi, gdzie mogliśmy ujrzeć pozostałości po zamku. Tutaj znowu zainteresowanych odsyłam do zagłębienia się w historię Ślęży.








Jak widzicie, na zdjęciu powyżej, na drzewie ulokowany został szlak niebieski, którym to właśnie będziemy kierować się w drogę powrotną. Na początku mijamy fundamenty kościoła, wielkie krzaki, by natrafić na przyjemną ścieżkę. Będąc na tarasie widokowym widzieliśmy betonowy wysoki słup znajdujący się nieopodal szczytu.

Po dotarciu do niego - cały czas niebieskim szlakiem - natrafiamy na pierwszy występ skalny, z którego można podziwiać widoki, gdybyśmy trafili na odpowiednią pogodę. Nie ma tego złego, w dalszych częściach szlak zdecydowanie zrekompensował kilka uchybień.

Podziwiając widoki

Wieża na szczycie Ślęży
I właśnie to w tym szlaku polubiłam. Ciągłe zakręty, wspinaczki skalne, punkty widokowe. Gdybym miała polecić, który ze szlaków jest wart uwagi to zdecydowanie niebieski. Jeśli chodzi oczywiście o schodzenie, bo co do wejścia to nie mi tu dyskutować.

Po prawie dwóch godzinkach meldujemy się przy budce z lodami, by w godny sposób przypieczętować zamiłowanie do Ślęży. Jeszcze tu wrócę! Zdecydowanie!



4 komentarze:

  1. Jeśli chodzi o schroniska z Masywie Ślęży to zdecydowanie polecam Ci odwiedzić Dom Turysty PTTK pod Wieżycą. Wspaniali właściciele, genialna atmosfera, a do tego bardzo dobra pizza prosto z pieca - często też odbywają się tam koncerty w ramach poetyckich piątków. Co do szlaku to fakt ten niebieski jest ciekawszy, sam nim szedłem raz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny powód aby wrócić na Ślężę :)

      Usuń
  2. "Będąc na tarasie widokowym widzieliśmy betonowy wysoki słup znajdujący się nieopodal szczytu." - pewnie masz na myśli betonową wieżę widokową ;) Obecnie zamkniętą z powodu remontu, ale ogólnie fajna miejscówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś właśnie czytałam, że znajduje się nieopodal jakaś betonowa wieża widokowa. :)

      Usuń