Wschód słońca w górach!

Już nawet nie zliczę ile to ja się nachodziłam po Kopie Biskupiej. Ile to wspomnień mam z tą górą. Ostatnio postanowiłam połączyć zbieranie doświadczenia ze spełnieniem jednego malutkiego marzenia. Zapraszam na spacer po nieco smutnych szlakach zakończony przepięknym widokiem.



SOBOTA

Zaczynamy z Pokrzywnej, gdzie w dość nowym składzie wybieramy się na podbój królowej Gór Opawskich. Wraz z Powrót do Natury oraz moim największym wsparciem Pańcią, obładowani wypchanymi plecakami zmierzamy szybkim krokiem do schroniska, gdzie mamy aktualną rezerwację.

Na początek obieramy szlak idący przez mój ulubiony punkt na tej górze - Gwarkovą Perć. Za kolorem niebieskim wspinamy się lekko pod górę, przechodzimy przez skałę i trafiamy na drabinkę, ot takie uatrakcyjnienie szlaku. Ale to już pewnie bardzo dobrze wiecie, że moja wędrówka zawsze tędy prowadzi.

Wychodzimy na leśną ścieżkę, gdzie naszym oczom ukazuje się smutniejszy widok niż za czasów moich dziecięcych wędrówek. Komentować "wycinki drzew" nie mam zamiaru, bo to nie miejsce na coś takiego, ale rzucę tylko, że to nie jest ludzkie zachowanie, niestety.


Trafiamy na rozwidlenie szlaków, opuszczając przy tym ten niebieski, który bodajże idzie w kierunku Piekiełka. My przerzucamy się na żółte oznakowanie i trafiamy na kolejne podejścia. Pierwsze idzie nam sprawniej, natomiast przy ostatnim potrzebujemy nieco więcej sił. Spowolnienie kalkulowane jest przez bagaż, który każdy z nas miał na plecach.

Do schroniska docieramy przed południem, a przy stolikach jest już lekki gwar. Meldujemy się w recepcji i z ulgą zanosimy nasze tobołki do pokoju. Po szybkim odpoczynku schodzimy na dół zjeść pożywny posiłek - mój wybór padł na kultowego schaboszczaka.


Skoro mamy zaklepany nocleg w schronisku, postanawiamy szturmować szczyt. Wyruszamy szlakiem czerwonym, by po około dziesięciu minutach dotrzeć pod wieżę widokową. W międzyczasie robimy krótkie postoje, by spojrzeć w dół, gdzie jak na dłoni wyłania nam się panorama Opolszczyzny, a z lewej strony miejscowości będących już za granicą.

Na szczycie trafiamy na sporą liczbę osób, dlatego przerwę robimy błyskawiczną. W tym miejscu postanawiamy obrać jakąś nową trasę, aby móc poznać Kopę z kilku stron. Idziemy szlakiem niebieskim i czerwonym mijając po drodze ruiny schroniska. W lesie ulokowany jest jeszcze krzyż upamiętniający Franza Rudolfa, właściciela pierwszego schroniska na kopie.

W dwadzieścia minut docieramy do Przełęczy pod Kopą (Mokra), która zadziwiła nas swoim lekko stromym zejściem. Wynikiem takiego szlaku jest oczywiście słynna wycinka drzew. Na tym rozwidleniu kierujemy się na szlak żółty, by spokojnym krokiem wrócić do schroniska.

Wieża widokowa na Kopie
Krzyż Franza Rudolfa

Krzyż Pojednania

Czerwony szlak do Przełęczy Pod Kopą (Mokra)
Na zakończenie dnia postanawiamy sobie zorganizować ognisko, a raczej przyłączyć się do czeskiej rodziny, która już to ognisko zrobiła. Siedzimy tak ze dwie godziny, po czym udajemy się do pokoju, gdyż na przyszły dzień zaplanowana jest wczesna pobudka.

NIEDZIELA

Powoli zbliża się godzina piąta. Szykujemy się po cichu (gdyż aktualnie trwa cisza nocna) do wyjścia na wschód słońca. Chociaż niemrawe głosy naszych sąsiadów informują nas, że nie tylko my jesteśmy rannymi ptaszkami. Ubieramy się ciepło, chociaż na zewnątrz nie ma jakiejś złej temperatury.

Już przy schronisku wita nas piękny widok lekko różowiących się chmur. To daje nam znak, że wschód słońca będziemy mieć jak na dłoni, nie idąc wcale na samiuteńki szczyt. Po drodze trafiamy na punkt, w którym na najbliższe pół godziny się lokujemy. Przygotowani w aparaty wyłapujemy pierwsze podrygi słońca. To co, gotowi na zdjęcia? :)






8 komentarzy:

  1. Mnie się wydawało, że byłam największym spowalniaczem :D ale wycieczka wspaniała, a Przewodniczka jeszcze lepsza <3
    Pańcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Załoga wcale nie gorsza. Dziękuję Ci Pańciu <3

      Usuń
  2. Cudowne zdjęcia! Polskie szlaki są wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze wspominam ten wyjazd, parę szczególnych momentów jak drabinki, wycięte drzewa i wschód zdecydowanie dodały ten wyjazd do zakładki w głowie - "do zapamiętania" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wycięte drzewa są minusem wycieczki :< Ale reszta jak najbardziej na plus :)

      Usuń
  4. Wschodzik nawet, nawet, chociaż nie jest to za bardzo fotogeniczne miejsce na ten spektakl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie z tego miejsca było widać wschód, niemniej gołe zbocza zawsze będą ranić moje oczy.

      Usuń