Z widokiem na Pradziad!

"Jesienią góry są najszczersze". Co prawda oficjalnie mamy jeszcze lato, natomiast na tej wycieczce mogłam już nacieszyć swoje oczy przepięknymi kolorami traw. To niesamowite być w miejscach, które wiosną obserwowało się z sąsiedniego szczytu. Zapraszam na spacer po jesenickich ścieżkach! :)


Zaczynamy od przyjazdu na parking Skritek Motorest po plus-minus trzech godzinach jazdy, ze względu na roboty drogowe. Już na wstępie napotykamy większy ruch turystyczny, co prawda nie zmierzający naszymi śladami. Obieramy szlak zielony, którym podążamy do Ztracene Kameny (1250 m n.p.m.)

Po drodze mijamy źródło Klepacovskeho Potoku oraz dwa rozwidlenia Nad Skritkiem i Pod Ztracenymi Kameny. Początek oczywiście jest lekkim wyciskiem, ponieważ z 860 metrów musimy dostać się na wysokość 1100 metrów. Na szczęście idzie się przyjemnie, a pogoda nie doprawia nas o zawrót głowy.

Pomysłowość turystów




Pierwszym naszym punktem, do którego zmierzamy są Ztracene Kameny (1250 m n.p.m.), które mamy możliwość ujrzeć już przy podejściu. Na ich szczycie majaczą nam sylwetki innych turystów, którzy o tej porze okupowali te formy skalne. Swoim wyglądem przypominają gołoborza z Babiej Góry czy Łysicy. Choć to tylko kawałeczek, ponieważ reszta nadal zalesiona i pięknie się prezentująca.

W tym miejscu robimy sobie dłuższą przerwę w oczekiwaniu na resztę załogi. Po skompletowaniu grupy postanawiamy zrobić sobie wspólne, TRAMPowe zdjęcie na tle przepięknego krajobrazu. Według mnie cała trasa jest tak bajeczna, że czasem człowiekowi brakuje słów. I to, że będę powtarzać przymiotniki "piękny", "niesamowity" może o tym bardziej świadczyć.


Ztracene Kameny (1250 m n.p.m.)



Następnie zmierzamy dalej odcieniem zielonym do Pecny (1334 m n.p.m.) mijając jeszcze jeden szczyt o nazwie Pec (1311 m n.p.m.). Szlak jest bardzo przyjemny, poruszamy się ciągle granią jakbyśmy wędrowali po Karkonoszach tudzież Bieszczadach. No rewelacja!

Na Pecny robimy kolejny, krótszy, odpoczynek ze względu na atrakcję jaką są stosy dużych kamieni, po których skaczemy niczym kozice. W tle już zaczęła nam się powoli wyłaniać kultowa góra Czechów - Pradziad.



Pecny (1334 m n.p.m.)

Pradziad

Z zielonego szlaku przekierowujemy się na czerwony. Teraz powolnym krokiem będziemy kierować się na Ovcarna, mijając przy tym Velky Maj (1384 m n.p.m.), Kamzienik (1419 m n.p.m.), Kamień Graniczny Bruntalskich Krzyżaków i Vysoką Hole (1465 m n.p.m.). Przed nami wyłania się kolejna grupa skalna, tym razem z zakazem dostępu. Z tego co się orientuję i czy w ogóle dobrze zobaczyłam, to przy barierkach stoi nawet strażnik z lornetką.

Jeśli dobrze śledzicie mojego bloga, to zapewne pamiętacie mój wpis dotyczący wejścia na Pradziada. W tym wpisie umieściłam zdjęcie, z uchwyconym szczytem i wystającym sporych rozmiarów kamieniem. To jest właśnie ten Petrovy Kameny, który miałam okazję zobaczyć z innej perspektywy.


Dlouhe Strane - na górze znajduje się wodna elektrownia



Na pierwszym planie Petrovy Kameny, na drugim Pradziad

Po wyjściu na asfaltówkę wybieramy trasę powrotną kolorem żółtym. Co prawda jest wymagający i w niektórych miejscach niebezpieczny, ale za to jakie piękne (znowu) widoki. Zdjęć z tej części szlaku nie robiłam, ponieważ są one w TYM poście. To tyle z mojej wyprawy, kończymy ją w Karlovej Studance w hotelu Dzban, gdzie się posilamy.

Chciałam podziękować TRAMPowi (a dokładnie Koło nr 88 TRAMP) - Panu Andrzejowi, Pani Helence i Pani Danusi za niesamowitą organizację i pieczę jaką sprawowali nad nami. Do zobaczenia na szlaku!

2 komentarze:

  1. Fajne tereny. Ten odcinek powyżej lasu, z tyczkami jest najlepszy. Takie skojarzenie z Karkonoszami robi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego tak przyjemnie mi się wtedy szło, uwielbiam Karkonosze! :)

      Usuń