Droga usłana ambonami - Jagodna

Śledząc artykuły w magazynie górskim "n.p.m." natrafiałam dość często na opisy wycieczek na Jagodną oraz o atmosferze jaka panuje w schronisku na Przełęczy Spalona. Tak się wciągnęłam w te rejony, że z ogromnym entuzjazmem zechciałam obrać ten kierunek wraz z ekipą Grzmiącego Kubka. Wpis będzie o zdziwieniu, rozczarowaniu i pysznej jajecznicy. Zapraszam!



Po krótkim czasie jazdy i męczących warunkach na dziurawej drodze dojeżdżamy do Przełęczy Spalona, gdzie znajduje się schronisko. Z racji tego, że pogoda lekko się popsuła, postanawiamy w schronisku przeczekać na jakąkolwiek poprawę. W tym czasie zamawiamy jajecznicę z boczkiem i dech w piersiach mi zaparło. Ten niewielkich rozmiarów talerzyk z parującym posiłkiem dał mi takiego kopa, że po dziś dzień wspominam ten smak.

Ku naszemu zdziwieniu po deszczu zostało już tylko wspomnienie, zatem nie zostało nam nic innego jak opuścić ten przytulny azyl i wyruszyć w celu zdobycia najwyższego szczytu Gór Bystrzyckich. Kierujemy się za niebieskimi znakami podążając utwardzoną ścieżką. Z tego co się dowiedziałam, to latem od schroniska na szczyt odbywa się Dżapan Race, czyli wyścigi w japonkach. Natomiast zimą uczestnicy ścigają się w rakietach śnieżnych.

Początkowo szlak nas bardzo cieszy, zero podejść. Lekkie odbicie do lasu, gdzie ścieżka trochę sprawiała kłopotu swoją śliską nawierzchnią. Później ponowne wyjście na drogę i tak do samego końca. Szlak jest strasznie monotonny, człowiek w takich chwilach może przemyśleć swoje życie z pięć razy. Fakt faktem jest to idealne miejsce dla osób z problemami w chodzeniu, czy dla rodzin z dziećmi. Natomiast ja w sobie wytworzyłam głód chodzenia i niestety Jagodna nie spełniła moich oczekiwań.

Świeżość po ciągłym chodzeniu drogą
I wracamy na ziemię
Miejscami, gdzie drzewa były w większych odstępach od siebie, dało się ujrzeć pobliskie miejscowości oraz wyrastające ponad nimi pasma górskie. Pogoda z każdą minutą sprawiała, że stopniowo ściągaliśmy swoje odzienie wierzchnie, chociaż panował chłodny wiaterek.

W tytule wpisu umieściłam zwrot, który idealnie odzwierciedla naszą drogę. Myślę, że bardziej zwracaliśmy uwagę na ambony niż na to, czy szlak ciągle nam towarzyszy. W sumie to nawet gdybyśmy go zgubili, a podążalibyśmy dalej tą drogą, to doszlibyśmy do celu.

Ekipa Grzmiącego Kubka..
i JA
A skoro o celu mowa, to właśnie doszliśmy do pewnego kupczyka usypanego na środku drogi. To był dla mnie ogromny zawód, nie potrafiłam uwierzyć, że to już szczyt. Czytając wszystkie wpisy o Jagodnej i opowiadania, w których było to tak pięknie opisane, zetknęłam się z rzeczywistością. Cóż, trzeba było przyjąć to do siebie i pogodzić się z faktem. Niemniej Jagodna bardzo mnie rozczarowała.

Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że na szczycie powstało "rondo" i to były moje pierwsze słowa, jakie wypowiedziałam widząc te kamienie. Wdrapaliśmy się na - o dziwo - kolejną ambonę, która chyba robiła za punkt widokowy. Chociaż patrząc na jej wysokość, jedyne co mogliśmy widzieć to korony drzew. Na ambonie widnieje tabliczka z informacją o szczycie i wysokości - 985 m n.p.m.


rondo

Drogę powrotną planowaliśmy zrobić inną trasą, dlatego chwilowo bez szlaku udaliśmy się na pierwszy zjazd na rondzie. Podążając leśną ścieżką wypatrywaliśmy zwierzyny leśnej, ale niestety nic nie wyszło nam na szlak! Dotarliśmy do rozwidlenia dróg, gdzie podejmując wspólną decyzję wkroczyliśmy w jeden z zakrętów i wyprowadził nas - o dziwo - na drogę, którą wchodziliśmy na szczyt. Zatem tyle z atrakcji dotyczących Jagodnej, zostawiamy ją w tyle i przy schroniskowej ławce wpadamy na pomysł, by coś jeszcze zwiedzić. Ale o tym w następnym wpisie. Trzymajcie się ciepło, cześć!

8 komentarzy:

  1. Polecam Ci wybrać się w tej rejony zimą na biegówki. W schronisku można spokojnie wypożyczyć cały sprzęt. A jak później smakuje żarełko... mniami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oho, zatem zdecydowanie zapisuję to do listy życzeń :)

      Usuń
  2. A jak tak nie na temat : który szlak na Kasprowy poleciła byś dla osoby która nigdy w Tatrach nie była. Taki żeby dużo iść i dużo zobaczyć :) Ja byłam na Kasprowym (ale cały dzień byłą mgłą ^^) więc nie wiem co było widać z mojego szlaku (przez Murowaniec) a chcę zabrać koleżankę ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, ja na Kasprowy wchodziłam od Kuźnic przez Myślenickie Turnie czyli tak jak kursuje słynna kolejka. Szlak jest długi, czasami mozolny ale przy tym są miejsca, gdzie można oko zawiesić. Jeśli dobrze pamiętam to podejście trzeba szacować na 3-4 godziny. W końcowym etapie podejścia wychodzi się na otwarty teren i po kamieniach zmierza się w stronę szczytu. :)

      Usuń
  3. Właśnie wróciłem z górskich wędrówek po Sudetach Środkowych. Spędziłem 2 noce w Schronisku Jagodna. Bardzo fajne schronisko, pyszne jedzenie, czuć w nim górski klimat, no i przyjazne koty i pies ;)
    Co do górki Jagodna rzeczywiście monotonna :P
    Moje relacje i zdjęcia wkrótce na: www.goryopawskie.bnx.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie schronisko ma klimat, czego nie można powiedzieć o szczycie. :)

      Usuń
  4. Hehe, Jagodna to taki leśny szczyt bez wyrazu. Po prostu jest, a odwiedzana jest głównie ze względu, że wpisana jest na listę koronnych szczytów. Bo ani widoków, ani ciekawego szlaku na nią nie ma. Ale takie życie. Za to schronisko bardzo fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to bym mogła jeździć tam tylko ze względu na jajecznicę w schronisku! :D

      Usuń