Masyw Babiogórski: Polica

Kiedy przyjeżdża się na Przełęcz Krowiarki, jedno co rzuca się w oczy, to wzmożony ruch turystyczny. Ledwie da się samochód upchać na poboczu drogi, nie mówiąc już o parkingu. Ale gdy już się wyruszy na szlak, zwłaszcza ten o którym będę właśnie pisać, natrafiamy na ciszę i odludzie. Dlaczego tak jest, sama nie wiem. Polica i Babia to dwa różne światy. Zatem zapraszam na relację z tego mniej chaotycznego miejsca.


Tym razem do przejścia mieliśmy drugą stronę Masywu Babiogórskiego. Przez Policę i Halę Krupową kierowaliśmy się do niewielkiej mieściny o nazwie Bystra. Oczywiście były możliwości skrócenia trasy, ale z racji, że rzadko w tych terenach bywam, nie mogłam sobie odmówić długiego marszu. Mimo, że w nogach czułam wcześniejszą trasę.

Wyruszamy na szlak czerwony, który wiedzie nas po leśnej ścieżce. Już na wstępie, dla rozruchu, natrafiamy na podejście, którym będziemy się ciągnąć aż do wyjścia na niewielką polankę - punkt widokowy. Docieramy na Cyl Hali Śmietanowej, który wznosi się na wysokość 1290 m n.p.m. Jako ciekawostkę dodam, że przed 1918 rokiem od Przełęczy Krowiarki przez Policę przebiegała granica Węgier i Galicji.

Z Hali Śmietanowej udajemy się na główny punkt programu czyli Policę liczącą 1369 m n.p.m. Dawniej szczyt ten nosił nazwę police, co z wołoskiego oznaczało półkę, na której trzymano sery w bacówkach. W rejonie szczytu znajduje się najdłuższa i najgłębsza jaskinia w całym Beskidzie Żywieckim - Oblica.

Pomnik upamiętniający katastrofę lotniczą
Krzyż z resztkami samolotu
Po drodze natrafiamy na miejsce, o którym bardzo dużo słyszałam zanim wyruszyłam na szlak. Jest to pomnik upamiętniający katastrofę lotniczą, która wydarzyła się 2 kwietnia 1969 roku. O zbocza Policy rozbił się samolot pasażerski PLL LOT, którego trasa przebiegała od Warszawy po Kraków. Najprawdopodobniej przyczyną tragedii były błędy nawigacyjne. Śmierć poniosły 53 osoby, wśród nich był profesor Klemensiewicz, którego imię nadano rezerwatowi "Na Policy".

Obok pomnika usytuowana jest tablica, na której znajdują się imiona i nazwiska wszystkich osób, których dotknęła ta tragedia. Nieco dalej natrafiamy na krzyż, który ma utwierdzone kawałki blach kadłuba, który rozbił się w tym rejonie.

Rezerwat nosi imię prof. Klemensiewicza
Z Policy przechodzimy dalej szlakiem czerwonym przez Złotą Grapę (1241 m n.p.m.) i zatrzymujemy się w schronisku na Hali Krupowej (1152 m n.p.m.). Schronisko zostało zbudowane w 1935 roku i nie miało kolorowej historii. W 1944 roku niemieccy żołnierze spalili ten obiekt i nikt nie kwapił się do ponownego przywrócenia budynku. Dopiero po 11 latach udało się tego dokonać.

Schronisko nie jest wcale byle jakie, ponieważ nosi nazwę stworzyciela Głównego Szlaku Beskidzkiego - Kazimierza Sosnowskiego. Możemy również tam znaleźć dwie tablice, pierwsza upamiętnia walki partyzantów w tym rejonie, a druga wizytę kardynała Karola Wojtyły w 1978 roku.


Widok na Okrąglicę (1239 m n.p.m choć w niektórych mapach 1247 m n.p.m.)
Ze schroniska udajemy się widoczną na zdjęciu (pierwszą z lewej) ścieżką dalej za znakami czerwonymi. Naszym podrzędnym celem jest wejście na Okrąglicę, na której znajduje się kapliczka Matki Bożej Opiekunki Turystów. W jej wnętrzu wisi wiele tablic upamiętniających ludzi, którzy na zawsze w górach pozostali. Refleksyjny widok, każdy poruszał się tam w lekkiej zadumie.




Z Okrąglicy ponownie wracamy na szlak, gdyż do samej kapliczki trzeba trochę odbić na lewo. Ale po drodze jest dużo jagód, więc można się najeść. Do Bystrej została już sama prosta trasa, z dwoma ostrzejszymi zejściami. Na początek idziemy cały czas lasem, później wychodzimy na otwartą przestrzeń, z której rozciąga się przepiękna panorama. Góry w 360 stopniach i na wyciągnięcie ręki.

Po drodze mijamy Przełęcz Malinowe (850 m n.p.m.) gdzie znajduje się pomnik upamiętniający zamordowanych mieszkańców przysiółka Maliny oraz poległych partyzantów. Tego aktu zbrodni dokonali Niemcy. Z przełęczy docieramy do Judaszki (838 m n.p.m.), następnie mijamy dwa wzniesienia Pod Drobnym Wierchem (831 m n.p.m.) i Cupel (852 m n.p.m.). Zanim jednak wyjdziemy na ubitą drogę, zastajemy wymagające zejście, które na szczęście bez szwanku pokonujemy.

motywujący widok
Dziewięćsił bezłodygowy
Na zakończenie udaje nam się trafić na Panią, która sprzedaje maliny z własnej uprawy. Z koszykiem pełnym moich ulubionych owoców, kończymy rajd babiogórski i kierujemy się do autokaru. To czas, żeby nogi odetchnęły, a ja.. no cóż, powracam do szarej rzeczywistości. Ale nie na długo, bo góry wzywają! :)


2 komentarze:

  1. Cisza i odludzie mówisz? Oj tak, Polica właśnie znacznie umocniła swoją pozycję na liście miejsc do odwiedzenia w Beskidzie Żywieckim. Chyba trzeba będzie tam jechać na cały tydzień, bo reszta pasma również zapowiada się bardzo sympatycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jestem skłonna polecić Policę i sąsiadujące z nią szczyty :)

      Usuń