Szlakiem fortyfikacji czeskich: Twrz Bouda

Od zawsze interesowałam się historycznymi atrakcjami, które mogę spotkać wędrując sobie po górach. Co prawda przed fortyfikacjami mam lekkiego pietra, to jednak ciekawość zżera mnie doszczętnie. Zabieram Was na spacer wśród grupy warownej Bouda, która mieści się u naszych południowych sąsiadów. Zapraszam!


Trasę rozpoczynamy od parkingu na Cervenovodskim Sedle, gdzie niektórzy mają okazję przybić pieczątki do górskich książeczek, gdyż stacjonuje tam coś w rodzaju informacji turystycznej. Przecinamy asfaltówkę i całą załogą wchodzimy w las. Pogoda tego dnia miała być niemiłosierna dla nas, ale postanowiła zrobić nam niespodziankę i dopiero w drodze powrotnej wylała swoje żale.


Kierujemy się za zielonymi znakami zdobywając powoli odpowiednią wysokość. Jako pierwszy punkt z drogowskazem trafia nam się Hvezda i tutaj dochodzi nam dodatkowo szlak czerwony. Po drodze minęliśmy Prostredni Vrch (872 m n.p.m.). Trasa przyjemna, bez jakichkolwiek szarżujących podejść. Raczej dla przyjemnego spacerku.




Gdyby nie czujność osób, z którymi wędrowałam, po prostu przegapiłabym tabliczkę ze szczytem. Nie pomyślałam, aby przy dwóch ogromnych przekaźnikach skoncentrować się na obecnym krajobrazie. A ominęłabym skrzynkę i utrwalenie obecności na Suchym Vrchu. Także pamiątkowy wpis został zamieszczony i tym sposobem zdobywamy górę - główny punkt wycieczki.


Suchy Vrch - 955 m n.p.m - wzniesienie Gór Orlickich
Nieopodal masztów przekaźnikowych, tuż za krzakami znajduje się schronisko im. Kramara, a za nim 33 metrowa wieża widokowa, która pierwotnie miała być wieżą ciśnień. Jej kształt jest intrygujący, bo przypomina grzyba. Także wpasowuje się w klimat leśny. Na punkt widokowy nie wchodziliśmy, chyba ze względu na słabe warunki pogodowe.

W 1939 roku schronisko przejęło wojsko niemieckie i utworzyło tam środek rehabilitacyjny dla rannnych lotników Luftwaffe. Cały ten teren jest ściśle związany z historią, także nie przedłużam i mkniemy w bunkrowe rejony. Nasz szlak prowadzi kolorem czerwonym, gdzie mijamy wzniesienie o nazwie Bradlo (988 m n.p.m.)

Schronisko Kramara i wielki grzybek za drzewem
A takie zwierzątka można spotkać w zagrodzie przy schronisku
Z Bradla mniejszą grupką natrafiamy na skały, gdzie wizualnie już rozplanowaliśmy jak ustawić się do zdjęcia i gdzie je najlepiej zrobić. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie szwendali się po ogromnych kamolach. Następnie w pozytywnych nastrojach dochodzimy do kolejnego rozwidlenia Pod Bradlem, gdzie do naszego szlaku dołącza niebieski.



Z rozwidlenia cały czas przemierzamy góry szlakiem czerwonym i droga będzie nam się ciągnąć w nieskończoność. Nie do końca byliśmy pewni, czy w dobrym kierunku zmierzamy, ale wyłapaliśmy, że idący przed nami Czesi mają w planach ten sam obiekt, także nieoficjalnie ich śledziliśmy. Po drodze mijamy kolejne rozwidlenie U tri panu, gdzie żegnamy się z niebieskim oznakowaniem.

Coraz częściej na szlakach spotykam takie kopczyki

Natrafiamy wreszcie do głównej fortyfikacji będącej w Grupie Warownej Bouda, która chroniła Przełęcz Międzyleską. Od tego miejsca całym naszym szlakiem rozciągały się mniejsze bunkry i schronienia. Fortyfikacje zostały zbudowane w latach 1935-1938 i miały one chronić granicę Czechosłowiacji przed nieprzyjacielem.

Grupa Warowna Bouda jest najmniejszą grupą warowną względem innych wybudowanych na terenie Czechosłowacji, a w jej skład wchodziło 5 schronów, które łączyły podziemny tunel, magazyn i koszary. Od 1995 roku grupa została wpisana, a raczej ogłoszono ją pomnikiem kultury narodowej. Większość mniejszych bunkrów jest pozamykana, aby żaden turysta tam nie wchodził, natomiast główna Twrz Bouda jest dostępna turystycznie.

Jako, że są określone godziny zwiedzania i nie załapaliśmy się na to najwcześniejsze, nie chciało nam się czekać dwóch godzin, by poznać obiekt od środka. Z opowieści słyszałam, że warto się tam wybrać, także mam pretekst, aby powrócić na te tereny.

Twrz Bouda
Leśny bunkier
Cegły w oknach stanowią o jego zamknięciu
Droga powrotna jest bardzo atrakcyjna, gdyż gdzie się nie obejrzymy tam jak grzyby po deszczu wyrosły betonowe bunkry. Wystarczy spojrzeć na mapę, gdzie widnieje ciąg czarnych prostokątów i dowiedzieć się jak dużo tego jest w czeskim paśmie. Idziemy cały czas szlakiem czerwonym, mijając jeszcze Przerwócony Bunkier, Vysoky Kamen (843 m n.p.m.) i powoli zmierzamy do niewielkiej miejscowości - Mladkov. Po drodze natrafiamy na odcinek, gdzie szlak został nieco zaniedbany. Spędziliśmy jakieś piętnaście minut na poszukiwaniach czerwonej farby i gdyby nie to, że zeszliśmy nieco niżej wybierając jedną z dwóch opcji, szukalibyśmy jego dłużej. Tak kończy się nasza przygoda na szlaku fortyfikacji czeskich. Z ręką na sercu polecam ten rejon.


Pramen knizete Rostislava

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa trasa :) Nas też tak jakoś ostatnio ciągnie do południowych sąsiadów, atrakcji różnego kalibru jest po ich stronie Sudetów całe mnóstwo. Twrz Bouda dopisana do listy miejsc do odwiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, u Czechów jest dużo atrakcji, ale czasami wydaje mi się, że nie bardzo wiedzą jak się nimi posługiwać, by turysta był zadowolony. :)

      Usuń
    2. Myślę, że Czesi mają wiele wspaniałych atrakcji turystycznych, ale czasem je zaniedbują czy nie eskponują tego co jest atrakcyjne, albo w dość słaby sposób to robią. Nie mówię, że we wszystkim, ale jest kilka atrakcji, które mają potencjał ale gorzej z dostępem dla turysty. Porównuję to z Polską, Polacy bardziej kładą nacisk na estetykę i dostępność, niż na zrobienie czegoś i zebranie tylko z tego pieniędzy. Pogmatwane myśli, ale mam nadzieję, że zrozumiałe :)

      Usuń