Góry Złote: Borówkowa Góra

Przez czas pewien moją mamę intrygowała pewna góra, która była wszędzie widoczna, a nikt nie mógł wskazać jej nazwy. Za każdym razem gdy zatrzymywaliśmy się na chwilowy postój, moje oczy kierowały się na pasmo Gór Złotych, które pięknie rozciągało się wzdłuż horyzontu. Wreszcie, gdy znalazłyśmy wolny weekend pasujący całej ekipie, wyruszyłyśmy odkrywać nieznane! Zapraszam!


Styczność ze śniegiem sprawia mi zawsze radość

Zaczynamy od przekroczenia granicy polsko-czeskiej w miejscowości Bily Potok, zaraz za Paczkowem. Z tego miejsca jest najłatwiejszy i najszybszy dojazd do punktu wypadowego na Borówkową Górę. Ja pierwszą styczność z tą trasą miałam wiosną, kiedy to wraz z Pańcią i jej mamą wybierałam się na Czernicę. Po piętnastu minutach od przekroczenia granicy dojeżdżamy do parkingu, gdzie pozostawiamy czerwonego mustanga i odziewamy się w outfit jak na prawdziwych turystów przystało.

Napawamy się pięknym widokiem zimowych krajobrazów i testujemy swoje telefony, czy są odporne na te niesamowite perspektywy. Zaczynamy szlakiem zielonym i w sumie przez całą wycieczkę tylko nim będziemy się poruszać. Pierwotnie planowaliśmy powrót inną trasą, ale na górze wszystkie pomysły wywiał wiatr. Przedzieramy się przez lodową drogę, która jak zwykle sprawiła mi największą trudność. Lód jest dla mnie największym minusem zimy w górach.



Grzmiący Kubek napiera na szczyt

A ja bawię się w robienie zdjęć
Wchodzimy w etap leśny, gdzie powoli będziemy pokonywać odległość. Powoli, bo już na wstępie jesteśmy oczarowani drzewami ubranymi w szaty zimowe. Kolejna seria zdjęć i możemy ruszyć dalej, a dalej mamy to samo. Główna trasa jest wydeptana, aczkolwiek bardzo oblodzona, dlatego ja wybieram opcję pobocza i bezpieczniej stawiam kolejne kroki.



Po lewej stronie mijamy zbocze zwane Wrzosówką, które niegdyś było wsią, a teraz niewiele z tego pozostało. Praktycznie losy niewielkiej miejscowości letniskowej podzieliła II wojna światowa. Poruszamy się ciągle wzdłuż granicy o czym informują nas nieodstające ani na krok słupki graniczne.



Po około godzinie docieramy do punktu Pod Borówkową czyli osiągamy wysokość 884 metrów. Przyznam, że nieco się zdziwiłam, myśląc, że tak szybko udało nam się wejść na szczyt aczkolwiek brakowało nam nieco wysokości by tego dokonać. Zwłaszcza, że nigdzie nie zamajaczyła mi sylwetka wieży widokowej.


Docieramy wreszcie na szczyt Borówkowej (900 m n.p.m.), gdzie praktycznie jesteśmy sami pomijając jednego pana, który przyrządzał sobie jedzenie oraz właściciela z psem. Majestatycznie wznosi się na 25 metrów wieża widokowa, która zimą teoretycznie jest zamknięta i uwzględniony jest taki zapis w regulaminie, aczkolwiek nic nie zagrażało życiu, warunki były świetne, zatem chcieliśmy skorzystać z okazji i to się opłacało. Zresztą regulamin ulokowany jest w oddaleniu od wieży, więc nie każdy może na niego trafić.

Jeśli chodzi o samą charakterystykę szczytu, to znajduje się na nim wiele pamiątkowych tablic i kamieni. Po pierwsze w tym miejscu odbywały się spotkania konspiracyjne pomiędzy działaczami Solidarności Polsko-Czechosłowackiej. Oprócz tego funkcjonuje tam schronisko czeskie, ale tylko w określonych porach roku. A zima do tej pory się niestety nie załapała.

Borówkowa (900 m n.p.m.)












Po napełnieniu brzucha prowiantem, który wnieśliśmy na własnych plecach, kierujemy się w drogę powrotną. Wybory są dwa. Ta sama trasa, albo schodzimy niebieskim do żółtego i z żółtego drałujemy na Przełęcz Lądecką. Byliśmy nieco zmęczeni i znużeni, także obraliśmy szlak zielony i z racji sporej ilości wolnego czasu udaliśmy się do Lądka Zdroju na przepyszne pierogi oraz na zwiedzanie uzdrowiska, w tym słynnej Pijalni Wojciech.

10 komentarzy:

  1. Super - zwłaszcza widoki z wieży :) trasa lekka ,miła i przyjemna.A jedzonko w Lądku niesamowite :)
    Art.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się, że Sudety to dla mnie góry nieznane; dzięki za zachętę do odwiedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale klimatyczna wieża widokowa. Trochę wygląda jak dom Muminków ;) Szybko spojrzałem na mapę i zdecydowałem, że w jakiś weekend Góry Złote będę musiał odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Góry Złote są bardzo klimatycznym miejscem, które gorąco polecam! 😊

      Usuń
  4. Góry Złote kojarzą nam się bardzo dobrze, z pierwszą naprawdę długą dzienną dawką wędrówki. Polecamy również niedaleką wieżę widokową na Jaworniku Wielkim. Jest znacznie mniejsza, a i panorama niepełna, ale za to ma swój urok :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Lód jest dla mnie największym minusem zimy w górach." - Polecam raczki na buty. Małe, lekkie a bardzo przydatne, bo zakładasz i oblodzenie czy lód Ci nie straszne :) Oczywiście na tego typu szlaki nie mówię o zwykłych rakach, bo będą niewygodne, ale właśnie raczki.

    A o Borówkowej fajnie wiedzieć, że zimą jest otwarta. Bo byłem tam kiedyś wiosną/latem i zastanawiałem się nad tym jako miejscu na zimowy wschód, ale właśnie informacja o tym, że wieża jest nieczynna zimą mnie zniechęciła. A jednak nie jest zamknięta, a to tylko taki wpis chroniący właściciela. Fajnie wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z raczkami już się oswajałam, także kwestia czasu a po lodzie będę śmigać. A co do wieży, no w regulaminie jest napisane, że nie można z niej korzystać w porze zimowej, ale skoro jest otwarta i nie stwarza niebezpieczeństwa to każdy na swoją odpowiedzialność wchodzi. :)

      Usuń