Na czeskich kamieniach


Wyjście na szlak rozpoczynamy z czeskiej miejscowości o nazwie Libina, w której kierujemy się za niebieskimi oznaczeniami.




Wędrujemy wśród łąk i polan osiągając przy tym coraz wyższą wysokość. Na trasie natrafiamy jeszcze na punkt z pieczątką, który jak się później okazało był punktem kontrolnym do gry terenowej dla Czechów.





Pogoda początkowo była niezbyt stabilna, czasem postraszyła deszczem, ale z biegiem czasu powoli się normowała. Wchodząc już w teren leśny mijamy po prawej stronie wzniesienie zwane Baskovec (471m n.p.m.)i zmierzamy w stronę Trzech Kamieni.






Docieramy do Trzech Kamieni, które są świetnym miejscem do wspinaczki skałkowej. Nie wiem czy jest możliwe turystyczne wejście na ich wierzchołek. Również w tej okolicy znaleźliśmy strzałki do skarbu, którego nijak nie dało się odnaleźć. Trzy kamienie wznoszą się najwyżej do 20 metrów.





Z kamieni dalej kierujemy się niebieskim szlakiem na kolejne wzniesienie. Mijamy po drodze źródło (zabudowaną studnię) Bezinki i na rozdrożu udajemy się w stronę drogowskazu Pod Bradlem.




Z rozwidlenia została już tylko ostatnia prosta do najwyższej kulminacji naszej wycieczki - Bradla (599m n.p.m.). Ostatecznie na sam szczyt prowadzi szlak czerwony, który jest tylko małym wycinkiem na punkt widokowy.





Wśród zwiększonego ruchu turystycznego docieramy pod skałę, na którą w ostateczności trzeba się wdrapać. Jest to oficjalny wierzchołek Bradlo (600 m n.p.m.).Ogólnie szczyt ten jest w pełni zalesiony, aczkolwiek wystają z niego pojedyncze skały. Podczas podejścia natrafiamy na ukrytą rzeźbę w kształcie diabła. Natomiast przy dojściu do niebieskiego stoi już ona w większym rozmiarze.



Następnie schodzimy szlakiem niebieskim leśnymi ścieżkami do wsi zwanej Lipinka. Mijamy po prawej stronie wzniesienie zwane Kocici skala (558 m n.p.m.). W tej miejscowości należy się bardzo pilnować ze znakami, bo można się pogubić.







Z Lipinki cały czas niebieskim szlakiem wśród łąk i lasów idziemy w stronę ostatniego punktu wycieczki. Przechodzimy przez Klopinę, z której zostaje nam już niewiele do Usova.



Na końcu naszego niebieskiego szlaku docieramy do zamku. Od 1958 roku jest on chroniony jako zabytek kultury Republiki Czeskiej. Gdyby na niego spojrzeć, to jest on twierdzą Usova, która góruje nad całym miastem. W środku znajduje się łowiecko-myśliwskie muzeum z egzotycznymi eksponatami. Oprócz tego w samym Usovie są pozostałości po ludności żydowskiej. Bardzo chciałam zobaczyć obecną synagogę, aczkolwiek nie starczyło czasu, by wybrać się do centrum miasta.






W drodze powrotnej udaliśmy się na krótki postój na Cervenohorske sedlo, gdzie zalegała spora ilość śniegu. Mieliśmy z tego miejsca przepiękny widok na góry. Ci co kiedyś wchodzili na Pradziada, mogli te charakterystyczne domki kojarzyć.

2 komentarze:

  1. Góra z diabełkami :) a wycieczka fajna. Chyba najlepszy był ten płot z kubeczkami, który mogli obejrzeć nieliczni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, tylko nieliczni trafili na kubeczki :)

      Usuń