Przyrodnicza sielanka w Dolinie Baryczy

Polska ma niezwykłe miejsca do odkrycia. Oprócz gór, które teraz zajmują większą część mojego życia, uwielbiam podróżować po nizinach. Tak było i tym razem. Wraz z Kołem Terenowym nr 88 TRAMP miałam okazję odkryć wschodnią część Doliny Baryczy. Jesteście ciekawi jak spędziłam czas na łonie natury? Zapraszam.


Spacer rozpoczynamy od wsi Antonin położonej w województwie wielkopolskim. Przy pensjonacie zostawiamy autokar i rozpoczynamy naszą pętelkę. A raczej pętlę, ponieważ jak się później okazało nogi odczuły ilość przebytych kilometrów. Na początku kierujemy się w stronę pałacu, który będzie naszym ostatnim punktem na trasie. Od niego odbijamy na prawo, za niebieskimi znakami, udając się do Kaplicy Grobowej Radziwiłłów.




Kaplica Grobowa Radziwiłłów mieści się w Kościele Matki Boskiej Ostrobramskiej. Aby móc zwiedzić ten obiekt należy wcześniej umówić się z kościelnym, gdyż na co dzień kościół jest zamknięty. W środku można znaleźć figury takich postaci jak św. Jana Chrzciciela, św. Jana Ewangelisty oraz popiersie Elizy Radziwiłłówny. Kościół zbudowany jest w stylu neoromańskim i powstał w latach 1835-1838.




Teren, po którym się poruszamy znajduje się w rezerwacie "Wydymacz". Nazwa wzięła się od stawu, na który w dalszej części wędrówki natrafimy. Skąd zatem szumnie brzmiące słowo wydymacz? Od powstawania zbiornika wodnego, które, gdy było napełnione po brzegi zaczęło się nadymać aż wreszcie wydymać.



Rezerwat został utworzony w 1987 r. czyli jak łatwo można policzyć dzisiaj obchodzi okrągłą trzydziestkę. Po drodze mijamy jeszcze Łąki Goszczyńskie wraz ze stawem, leśniczówkę Strągi, aż dotarliśmy do Wydymacza. Jedynym miejscem, które mocno zaskoczyło nas, turystów, było przekroczenie dość ruchliwej drogi. Faktem jest, że trwają tam prace budowlane, aczkolwiek bezpieczeństwa tam szukać jak na lekarstwo. Czułam się jak sarna przebiegająca w popłochu z jednej części lasu do drugiej.


Po długim, lecz przyjemnym spacerze wśród natury docieramy do punktu kulminacyjnego. Na końcu naszej trasy stoi Pałac Myśliwski w Antoninie. W latach, kiedy żyli właściciele tej rezydencji, był on letniskowym miejscem do odpoczynku. Zbudowany został na przełomie 1822-1824. Kiedyś pałac odwiedził sam Fryderyk Chopin, którego pamiątkowy posąg stoi naprzeciw jednego z wejść. Rok w rok odbywa się tam również Festiwal "Chopin w barwach jesieni".




Wokół rozciąga się przepiękny, choć miejscami dziki park w stylu angielskim. Porównując go do pięknego parku w Pokoju (woj. opolskie) zdecydowanie ten bliższy mojej miejscowości jest wart polecenia. Znajdziemy tam sporo drewnianych mostków, kolumny ułożone w łuk oraz liczne gatunki bujnej roślinności.



Po wędrówce, która trwała jakieś 14 kilometrów wszyscy postanowili napełnić brzuchy regionalnym smakiem jakim były ryby. W przydrożnej knajpce każdy posilił się swoim ulubionym rodzajem stworzeń pływających i udaliśmy się na pomost znajdujący się na jeziorze Szperek. Opłata za wstęp wynosiła mniej niż złotówkę w trybie ulgowym. Trochę to nas zdziwiło, ale biznes to biznes.






2 komentarze:

  1. Mam tam tak blisko, a nigdy nie mam czasu się wybrać. Dzięki Tobie postanowiłem sobie 1 weekend wakacji poświęcić na odwiedzenie opisywanych storn.

    Dzięki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że zachęciłam Ciebie do tej trasy! Pozdrawiam!

      Usuń