Nikiszowiec oraz Szyb Wilson - górniczym śladem po Śląsku

Uwielbiam tworzyć listy miejsc, które pragnę w przyszłości odwiedzić. Jeszcze lepiej, gdy mogę odhaczać wykonane zadania. Na Śląsk ciągnie mnie od dłuższego czasu. Co prawda Gliwice i Rudy udało mi się już zobaczyć, tak słynne Katowice pozostawały w sferze marzeń. Do czasu, a dokładniej do ósmego lipca. Zapraszam na pierwszą część opowieści, w której tym razem skupimy się na popularnym osiedlu i mniej znanej Galerii.



Przeglądam różniste strony o tematyce turystycznej i wzdycham do ekranu komputera. Wzdycham, bo pragnę zwiedzić wszystko co jest możliwe w naszej pięknej Polsce. Do Katowic przyciągało mnie wiele aspektów. Po pierwsze chciałam zobaczyć mekkę polskiej siatkówki - katowicki Spodek. Po drugie bardzo zaciekawił mnie wygląd Nikiszowca. Po trzecie i chyba najważniejsze - widok na Beskidy!

Na początek dotarliśmy do Szybu Wilson. A konkretniej do Galerii, która w tym miejscu się znajduje. Powstała bardzo ciekawa inicjatywa, która pozwala ukazać wyobraźnię młodych osób. Obecnie trwa tam X Art Naif Festiwal, a większa część dzieł sztuki jak nie wszystkie są na sprzedaż. Jest kilka pozycji, które mnie tam zaciekawiły, aczkolwiek moje zasoby pieniężne pozwalają mi tylko pomarzyć.








Nazwa "Wilson" wzięła się od byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Amerykanie inwestowali w górnictwo na Śląsku. Można również natknąć się na nieformalne osiedle willi typowo amerykańskich. Po wojnie Szyb został dołączony do leżącej nieopodal Kopalni Wieczorek. Pomysłodawcami Galerii są Monika Pac (z fundacji Eko-Art Silesia) oraz Johann Bros (Pro Inwest)





Dlaczego warto wybrać się w to miejsce? Żeby najzwyczajniej w świecie się "odchamić". Ta nietuzinkowa sztuka, która nie jest do końca jednoznaczna pozwala pobudzić naszą wyobraźnię. Możemy również spojrzeć na wiele sytuacji i rzeczy z innej perspektywy. Oraz docenić pracę, jaką wykonują właściciele oraz ludzie, których artystyczne wizje wiszą na ściankach.



Przyszedł czas na cofnięcie się kilkadziesiąt lat wstecz. Dotarliśmy na główny plac Nikiszowca, gdzie pięknie grający pan na akordeonie tworzył klimat. Choć budynki z czerwonej cegły cieszyły oko, tak trzeba pamiętać o tych trudniejszych chwilach. Na jednej części muru, który okala kościół, widnieją tabliczki zmarłych górników.





Pomysł na budowę Nikiszowca padł w momencie przepełnienia robotnikami Giszowca. Było to osiedle, w którym zamieszkiwali górnicy i pracownicy pobliskich kopalń. Twórcami osiedli oraz wcześniej wspominanego Szybu Wilson byli bracia Emil i Georg Zillmannowie. Tym razem postawili na większy porządek i niektóre bloki układają się w równe prostokąty. Oprócz mieszkań, których tu była zdecydowana większość, znaleźć można było szkołę (dzieliła się na chłopięcą i dziewczęcą, a pomiędzy nimi były mieszkania nauczycieli). Przy budynku ozdobionym mozaiką w róże znajduje się poczta. Obok z lewej strony mamy sklep spożywczy, który na szczęście jako tako wkomponowuje się w wygląd osiedli. Z tyłu, obok kawiarenki bardzo długo prosperuje fotograf.


to w tym budynku znajduje się poczta


Plan Nikiszowca
Cegiełki o zmarłych górnikach


wieża kościoła św. Anny
Udaliśmy się w stronę Kopalni Wieczorek, która ulokowana jest za murami z czerwonej cegły. Powstała ona w dniu moich urodzin, tyle że nieco.. nieco wcześniej. Szóstego stycznia 1914 roku została uruchomiona kolejka wąskotorowa, która zapewniała darmowy przejazd. Nazywano ją Balkan tudzież Balkan Ekspres.


Cechownia i wieża wyciągowa szybu Pułaski



Wracamy ponownie na główny plac Nikiszowca, gdzie dostajemy chwilę wolnego. Postanowiłyśmy przetestować rekomendowaną kawiarnię Byfyj, w której ciasta zza szyby wprost do nas wołały. Wzięłam kawałek na wypasie obsadzony dużą ilością malin. Do tego "zimny drań", który nie przypadł mi do gustu.


W tej części to już wszystko. Zasypałam sporą ilością zdjęć, ale skoro ich tyle zrobiłam to warto się dzielić. Nikiszowiec wspominam i wspominać będę bardzo ciepło. Zwłaszcza za klimat! W następnych częściach odwiedzimy Giszowiec - starsze osiedle robotników. Zajrzymy do centrum oraz wspinać będziemy się na hałdę. A ja dziękuję za dzisiejszą uwagę!

2 komentarze:

  1. Kilka razy w roku jestem w Katowicach, jednak muszę w końcu wybrać się tam, aby pozwiedzać :)

    OdpowiedzUsuń