Stare Wierchy i Maciejowa - schroniskowym traktem do Rabki

Warto wstać wcześnie rano, by przywitać nowy dzień. Spoglądnąć na spowite mgłą góry, patrzeć jak wszystko budzi się do życia. Choć przed schroniskiem zostały jeszcze niedobitki. Pójść ponownie na Turbacz i sprawdzić, czy obelisk na nim dalej stoi. A później powolnym krokiem sunąć ku cywilizacji. Zapraszam!


Godzina szósta.

Wychodzimy przed schronisko, by ponownie oglądać góry. Może komuś wydawać się to śmieszne i błahe, że ludzie potrafią patrzeć w jeden punkt przez długi czas. Ale właśnie ten jeden punkt jest momentami pięknym spektaklem, jaki serwuje nam przyroda. I wtedy zapominasz o tych wielkich problemach, które czekają tam niżej. Liczą się teraz te małe drobiazgi, które napawają optymizmem.


Myślisz: co o tej godzinie robić? Stołówka zamknięta, na dół się jeszcze nie chce iść... Może ponownie zawitać u pana Turbacza i spojrzeć na jego naturalną, spokojną twarz? Zdecydowanie jest to najlepszy pomysł. Bez przygotowania, z aparatem w ręce kroczę ścieżką w stronę obelisku. A tam przepiękna perspektywa, można usiąść na ławce i podziwiać.




I wracamy. Schroniskowe życie powoli nabiera rytmu. Wkraczamy do stołówki, gdzie czeka na nas unoszący się zapach jajecznicy. To czas, by wreszcie nasilić się na dalszą podróż. Do tego dopijamy ciepłą herbatę z cytryną. Skoro została jeszcze chwila, zanim oddamy klucze, wybieramy się na pobliski Szałasowy Ołtarz. Kroczymy śladami papieża Jana Pawła II.









Kiedyś w tych miejscach było życie, dzisiaj zostało tylko wspomnienie. I choć w drodze powrotnej trafiliśmy na cały peleton owieczek, tak ta kultura powoli się zatraca. Mimo wszystko warto wspomnieć, że właśnie w Gorcach starają się podtrzymywać tradycje. Jeśli nie chcecie cisnąć się samochodem w serce gór - Tatry, warto w okresie krokusomani wybrać się na Halę Turbacz. Na środku tejże polany stoi ołtarz. Wyglądem przypomina bramę do świata przepełnionego majestatem górskim. We wrześniu 1953 r. Karol Wojtyła odprawił w tym miejscu mszę świętą dla młodzieży, z którą przecierał szlaki gorczańskie.




I wracamy. Już oficjalnie zmniejszamy naszą wysokość. Trasę kontynuujemy szlakiem czerwonym, w kierunku schroniska na Starych Wierchach. Początkowo zejście z Turbacza jest po kamiennych schodach ale za to z widokiem na poranne Tatry. Mijamy Obidowiec (1106 m n.p.m.), na którego zboczach znaleźć można pomnik katastrofy samolotu sanitarnego z 1973 roku. Przyznam, że nie wiem co ja wtedy robiłam ale przegapiłam to miejsce.

Po godzinie natrafiamy na niewielką chatkę, którą oblega już sporo turystów. Było zbyt wcześnie, by zamówić konkretne jedzenie, zwłaszcza że jajecznica mocno nas nasyciła. Mimo to siadamy na ławkach i odpoczywamy nie spoglądając na zegarek.




Słońce niemiłosiernie zaczęło dogrzewać. Po godzinnej labie postanawiamy zabrać nasze plecaki i wyruszyć do kolejnego schroniska. A raczej bacówki, która mieści się na polanie Przysłop. Nim jednak tam dotrzemy, mijamy dwa wzniesienia. Na początek Jaworzyna Ponicka (995 m n.p.m.). Las porastający tę górę nazywany jest Lasem Polańskim. Ten teren nie należy już do Gorczańskiego Parku Narodowego. Następnie mijamy wierzchołek Bardo (948 m n.p.m.). Nazwa wzięła się od wołoskiego barda, które oznacza topór. Cały grzbiet porośnięty jest Lasem Ostrys.



Docieramy do bacówki, która w nazwie uwzględnioną ma "Maciejową" - szczyt, który tak naprawdę oddalony jest o kilometr. Nieopodal niej znajduje się granica Gorczańskiego Parku Narodowego. Zdecydowanie jedno z klimatycznych miejsc, patrząc również z perspektywy wnętrza. W środku znajdziemy planszę ze wszystkimi szałasami i bacówkami w Karpatach i zaznaczone te, które możemy zobaczyć po dziś dzień. Oprócz tego ważny aspekt - kuchnia. Jedzenie pobudza moje trudne kubki smakowe. Z ręką na sercu polecam pierogi z jagodami. Warto również przysiąść na rozległych polanach i patrzeć w dal. Na Rabkę, na Gorce, na naturę.



I tak kończy się dwudniowa przygoda. Wracamy do Rabki. Tylko na chwilę, by następnego dnia znowu wyruszyć w naturę. To była przepiękna trasa. Pełna chęci i niechęci, siły i bezsilności, snu i bezsenności. Polecam wszystkim zrobić taką wyrypę, by docenić małe rzeczy!


1 komentarz:

  1. Tak, Gorce są piękne, trochę udało mi się je poznać w 2015 r. wędrując z Niedźwiedzia na Turbacz, jednak muszę tam wrócić, Ty zobaczyłaś znacznie więcej gorczańskich szlaków :) Pozdrawiam!
    relacja z 2015: http://www.goryopawskie.eu/2015/08/gorce-turbacz.html

    OdpowiedzUsuń